CXI

Jak długo potem w tej martwocie leżał,

Nie wiedział; świat mu zdał się jedną bryłą.

Czas już dlań nocy i dnia nie rozmierzał,

Krew skrzepła; co czuł, to jakby się śniło.

Aż gdy go sen ów niemocy odbieżał,

Tętna ruszyły się, serce zabiło

I pulsująca krew zagrała męsko,

Walkę ze śmiercią stoczywszy zwycięską.