CXII

Otworzył oczy, zamknął, znów otworzył,

Ujrzał kształt jakiś, niejasny, zamglony.

Marzył, że chwilkę go w łodzi sen zmorzył,

Lecz że się zbudził — wiatr go chwyta w szpony,

A on rozpacza, że z martwoty ożył...

Potem myśl skupiał, zsyłał w czas miniony

I gdy wspomnienia snuł, a snuł jak z wątka,

Szesnastoletnią ujrzał twarz dziewczątka.