CXLII

A kiedy szybkim krokiem między skały

Zeszła, co brzegów pilnowały morza,

Ranne się do niej oczy słońca śmiały,

Mokrymi usty174 całowała zorza,

Biorąc za siostrę... i ty byś niemały

Miał kłopot poznać, że nią nie jest hoża

Dziewica, której piękność równej miary

Z ową — smaczniejsza była, bo nie z pary.