CXLIII

Szła po nadbrzeżnych do groty kamuszkach

I w głąb jej wbiegła prędko a ostrożnie,

Juan na futrach spał jak na poduszkach,

Sen tajemniczy jest, więc chwilkę trwożnie

Stanęła, a podszedłszy na paluszkach,

Szczelniej okryła go, bo było mroźnie,

Jak anioł śmierci nad nim się schyliła

I oddech jego ust łakomie piła.