CXLIV
Mówię: — jak anioł, który przy skonaniu
Dobrego czuwa i śle sen pogodny.
Chłopiec cichutko leżał na posłaniu,
Do groty wietrzyk zalatywał chłodny.
Zoe tymczasem wiedząc, że w śniadaniu
A nie w czym wróci do sił panicz głodny,
Nie patrząc na nich, dobyła z koszyka
Zapasy chleba, miodu, kawy, mleka.