CXLIV

„Kochanko słońca — rzekł — siostro miesiąca,

Władczymi ziemi od krańca do krańca,

Której gniew światy z kół niebieskich strąca,

A uśmiech gwiazdy pobudza do tańca —

Wieść niosę... czy ci nie za wcześnie zmąca

Wywczas428? Skłoń ucho ku słowom posłańca,

Którego słońce oto zsyła z drogi

Oznajmić, że chce w twoje zstąpić progi!”