LI
Opół do ósmej wyrzucono z nawy149
Kosze i belki, i wszelkie brzemiona150,
By jak najdłużej utrzymać dziurawy
Okręt; czuł każdy, jak nieunikniona
Śmierć dyszy... Z nieba padał blask sinawy;
Okręt, jak trumna trupem obciążona,
Szedł ciężko, potem drgnął, schylił się, zwinął,
Sztabą uderzył wprzód... i z wolna ginął.