LIV

Burzy go porwie albo zawieruszy

Nieszczęście, gnając nieprzepartą falą.

On tam był, gdzie się każdy łańcuch kruszy,

Gryziony ogniem, kulami i stalą,

On — tak w jestestwie swoim pełen duszy,

Zniesiony losów gwałtem, co powalą

Najtęższych, na ten życia wbiegł manowiec,

Jak ostrogami kłuty wyścigowiec.