LVIII
Ostatni widok, który obaczyła,
Był to Juana opór, krew, porwanie...
Jeszcze w tym miejscu krew ziemię broczyła,
Gdzie stał on, piękny, jej pan, jej kochanie;
Śród krótkiej walki w ramionach się wiła
Ojcowskich, potem w konwulsyjne drganie
Wpadła i zwisła na korsarza ramię
Niby wysmukły cedr, kiedy się złamie.