LXV
Spały wokoło rozkoszne i śliczne,
Jak różnej barwy i woni, ogrzane
Ciepłem cieplarni, kwiaty egzotyczne,
Troską, mozołem wypielęgnowane;
Jedna pod burnus457 skryła ciałko mleczne,
Czasem jej drgnęła głowa jak trącane
Wiatrem jabłuszko; spała snem gołąbki
Cicho... z przymkniętych ust świeciły ząbki.