LXXIV
Ale nim doszło do tego, spożyli
Resztki skórzanych czapek i kamaszy;
Długo się wzrokiem rozpacznym mierzyli,
Nikt bowiem stać się materiałem paszy
Nie chciał — na koniec losy porobili,
Ale z substancji, co Muzę przestraszy,
Bo gdy nie mieli nazwisk spisać na czem,
Juan list Julii musiał oddać — z płaczem.