LXXVII
A kiedy, próżno tak siląc się, stała,
Jabłko urwało się i (potoczyło
Samo do jej stóp; ona je porwała
I niosła do ust; a gdy całą siłą
Cisnąc je, zęby już zatopić miała
W jabłuszku, co ją tak we śnie wabiło,
Frunęła pszczoła zeń i tak ją w szyję
Ukłuła!... dotąd z trwogi ledwo żyje.