LXXXIII
„No, chodź” — rzekł Baba. W Juanowym łonie
Żal wezbrał, ręce prężył do kamrata,
Co się półgębkiem uśmiechał na stronie,
Widząc, jak chłopca odmieniła szata.
„Żegnaj mi! — krzyknął ów, podając dłonie —
Patrz, w jakie cuda ta ziemia bogata:
Ze mnie pół-Turka, z ciebie pół-dziewczyny
Zrobił przeklęty eunuch w pół godziny”.