XCVI

O zmierzchu zadął wiatr, lecz już nie szalał,

Gwiazdy się w chmurnym niebie roziskrzyły,

Łódź gnała, ale w rozbitkach duch malał,

Bo w kraj nieznany losy ich pędziły.

W dali szmat ciemny — jak ląd — niebo walał,

Jakieś ławice z mgieł oko mamiły,

Ktoś słyszał huk fal, a inny moździerzy.

O tym ostatnim — to wątpić należy.