XCVII
Wstał świt; wiatr powiał ciszej, pieszczotliwiej;
Wtem krzyknął majtek stojący na straży:
„Patrzajcie, ląd, ląd! Jeśli wzrok mnie myli,
Niech się tak dusza moja w piekle smaży.
Przetarli oczy, i dziw!... zobaczyli
Zatokę; szał ogarnął marynarzy:
Istotnie był to ląd, z dala widzialny,
W oczach rosnący, prawie dotykalny.