XLIV

Ocean teraz prawie podkład zmywał;

Okręt się przegiął, strach różnicę znosił.

Ktoś swoim świętym funt świec obiecywał

(Ba! gdzie ich dostać?), drugi ręce wznosił

W górę, ów dziko w morze się wpatrywał,

Kilku spuszczało łódź, a jeden prosił

Pedrilla, aby dał mu rozgrzeszenie;

Ten go „do diabła” słał — przez roztargnienie.