XLIV
„Tak! — rzecze drugi — a potem... i cóżże?
Jak wyjść, którędy, dokąd, w kim nadzieja?
A choćbyś nawet dziś oszczędził skórze
Opłakanego losu Bartłomieja382,
Znowu się jutro znajdziesz w jakiej dziurze.
I gorszej niż ta... o! kto głupi — nie ja.
Ja głodny i jak Ezaw383 — bez odwleczeń
Dziś pierworodztwo bym sprzedał za pieczeń.