XLVIII

Nie przeto, aby nie miał być gorący,

Lecz nigdy, kiedy krwawe rzeczy knował.

Groźny — sam w sobie skupiony, milczący,

Jak wąż dusiciel zwinięty — czatował.

Milczał, gdy mówił za niego miecz grzmiący,

A gdy grzmiał słowy, krwi nie potrzebował.

Bo każdy wyraz jego był tak sieczny,

Że gdy ciął, już cios drugi był zbyteczny.