XXIV
Śpi wielki władca wiernych i sułtanka,
Przynajmniej jedno z nich; och! straszne noce,
Kiedy zła żona, która ma kochanka,
Leży, a serce w złości jej łopoce;
I patrzy próżno, czy światło poranka
Przez kotar ciemne tło nie zamigoce;
Męczy się, wije i wzdycha, i nudzi,
Póki się prawy spółłożnik nie zbudzi.