XXXV
Patrzyłem w niego, bo go dobrze znałem,
A chociem wielu oglądał zabitych,
Tak cichej śmierci nigdy nie widziałem.
Zda się — spał, a że z pięciu ran zakrytych
Krew nie płynęła i nie zdradzał ciałem
Spokojnie sztywnym boleści przebytych,
W śmierć byś nie wierzył; tak tedy nad spiekłym
Zewłokiem stojąc, myślałem czy rzekłem: