SCENA CZTERNASTA

Pentesilea, Protoe, Achilles, orszak Amazonek.

PROTOE

Pentesileo! Moja marzycielko!

W jakich odległych światach senne roje

Duszy twej błądzą z niepewnością wielką?

Jakby twą pierś opuścił duch niechętny;

Gdy w nią już wkracza, jak królewicz młody,

Szczęście, zdziwione, iż pełen urody

Dom stoi pusty, więc odchodzi smętny,

Aby odlecieć w niebiańskie ogrody...

Czy gościa ręce nie wstrzymają twoje?

Oprzyj się o mnie, ja ciebie ukoję.

PENTESILEA

Gdziem jest?

PROTOE

Królowa siostry nie poznała?

Czyli98 ten most i owe głazy gołe

Nic ci nie mówią? Ni ta wiosna cała?

Spójrz na dziewice stojące przy tobie:

Jak u wrót świata lepszego, wesołe

Wołają: „Witaj w szczęśliwej nam dobie99!”

Wzdychasz. Co ciebie trwoży?

PENTESILEA

Ach, Protoe!

Co za widziadła przyśniłam straszliwe!

O, jakże słodko — łzy płyną gorące —

Po przebudzeniu serce ledwo żywe

Na twoim sercu usłyszeć bijące!

Śniłam... że byłam w bitwie, że mię

Trafił oszczepem Pelida100; i w brzęku

Spiżowej zbroi runęłam na ziemię;

Ziemia oddźwiękła głuchym echem jęku...

I gdy me wojsko znika rozgromione,

A ja, rażona, leżę nieprzytomnie —

Zeskoczył z konia, idzie w moją stronę,

Krokiem triumfu przybliża się do mnie...

Mocnym ramieniem chwyta mnie pod serce...

Po sztylet sięgnąć już nie może ręka!

Jestem w niewoli! Śmiejąc się, szyderce

Wloką mnie w namiot jego! Co za męka!

PROTOE

O nie, najlepsza królowo! Twej duszy

Wspaniałomyślnej szyderstwo nie zgłuszy!

Gdyby ten sen prawdziwy był: ach, wierzaj,

Raj by się tobie otworzył na ścieżaj!

I zobaczyłabyś, jak w hołdzie może

Pada syn bogów u twych nóg w pokorze.

PENTESILEA

Biada mi, gdybym tej hańby dożyła

I rękę dała mężowi niezbrojną,

Jeśli go miecza nie zjedna mi siła!

PROTOE

Spokojną bądź, królowo.

PENTESILEA

Co? Spokojną?...

PROTOE

Czyż nie spoczywasz na mej piersi wiernej?

Tak los zniesiemy najmniej miłosierny.

PENTESILEA

Taka spokojna byłam, jak te wody

Drzemiące w skał zatoce — wiew najmniejszy

Żadnym uczuciem nie mącił pogody...

To słówko „spokój” wstrząsnęło mnie nagle

Jak wiatr od morza, który wydął żagle.

Czemuż ma spokój być najpotrzebniejszy?

Tak osobliwa stoisz, skamieniała,

Jak gdybyś nagle dziką i obrzydłą

Twarz poza mymi plecami ujrzała,

Którą ci grozi szkaradne straszydło!

Wszak słyszysz, że to płód tylko snów...

Co?... Albo może?... Jest?... Naprawdę?... Mów!

Gdzie jest Meroe... Megarys?...

Ogląda się i nagle spostrzega Achillesa

Ohydo!

Jego to postać za mną stoi żywa.

Już ręka wolna...

Dobywa sztyletu

PROTOE

Stój, o nieszczęśliwa!

PENTESILEA

Bronisz, nikczemna?!

PROTOE

Ratuj ją, Pelido!

PENTESILEA

Ha, wściekła, chcesz, by jego noga butna

Na karku mym stanęła!

PROTOE

Artemido!

PENTESILEA

Odejdź, powiadam...!

PROTOE

Przyjrzyj się, okrutna!

Czyli nie stoi za tobą bezbronny?

PENTESILEA

Co? Gdzie?

PROTOE

No, tak! A gdy zażądasz, skłonny

Sam dobrowolnie nałożyć okowy.

PENTESILEA

Nie, mów!

PROTOE

Achilu, ona mi nie wierzy,

Więc to, co rzekłam, potwierdź swymi słowy!

PENTESILEA

On jeńcem moim?

PROTOE

Gdzie ma swych żołnierzy?

ACHILLES

który tymczasem podszedł bliżej

O, w najpiękniejszym znaczeniu, królowo!

Jeniec pobity chętnie się powierzy

Na życie całe — twych oczu okowom.

PENTESILEA

ukrywa twarz w dłoniach

PROTOE

Widzisz, słyszałaś... słowa jego własne!

Gdyście się starli, padł, jak ty, na wznak;

Gdy ległaś, w pył nurzając włosy jasne,

My rozbroiłyśmy jego — czy tak?

ACHILLES

Tak, odebrano mi broń i w te tropy

Przyprowadzono pod twoje mnie stopy.

Zgina przed nią kolano

PENTESILEA

po chwili

Więc pozdrowiony bądź, pełen urody,

Wdzięku żywota, piękny bożku młody!

O serce moje, teraz spuść z łańcucha

Nagromadzoną krew, co nań czekała

Niema, gorąca, w ciemni mego ciała!

Krwi moja młoda, niech żyłami bucha

Twój śpiew zachwytu! Uskrzydlone gońce

Rozkoszy mej, otwórzcie soków zdrój!

Niech w licach moich zapłoni się strój

Kraśnej chorągwi wiejącej pod słońce:

Syn Nereidy, Achilles, jest mój!!

Wstaje

PROTOE

Królowo droga, hamuj burzę słów!

PENTESILEA

postępując naprzód

Do mnie, dziewice, chwałą uwieńczone,

Wy Marsa córy, co od stóp do głów

Jeszcze jesteście bitwą zakurzone!

Każda mi chłopca, wziętego w pogoni,

Za dłoń sprowadzi i kwiatami spęta;

Z koszami róż przybliżcie się, dziewczęta!

Gdzie wasze wianki są dla tylu skroni?

Wybiec na pola! Pustka i posucha?

Jeśli już wiosna dla kwiatów zamknięta,

Niech je wasz oddech z niwy tej wychucha!

I do roboty wy, kapłanki Diany!

Niech mi się z grzmotem świątyni wierzeje101

Na wielki blask i zapach kadzidlany

Jak wrota raju otworzą! Rozwiany

Niech sukien trzepot głośno się rozśmieje!

Dać mi przed ołtarz rosłe, piękne zwierzę

O krótkich rogach... błysk noża je zwali

Na świętym miejscu, w bezgłośnej ofierze,

Aż zadrżą mury kolumnowej sali.

Hej, gdzie jesteście, służebne od zniczy!

Z marmurów żwawo zmyjcie krew ofiary

Olejkiem perskim, co na węglach syczy!

Podkasać szaty! Napełnić puchary!

Zadąć mi w trąby, rozszaleć cytary!

Niechaj pomiesza firmamentu102 szyki

Zachwyt zawrotnej, szalonej muzyki!

Protoe! Pomóż szczęściem się zachłysnąć!

Wymyśl, siostrzyczko, jak by z moich źrenic

Szał od boskiego większy mógł wytrysnąć,

Szał róż i śpiewu, szał tańca i szklenic —

Gody weselne zbrojnych oblubienic!

PROTOE

z powstrzymywanym wzruszeniem

Radość cię gubi i ból jednakowo:

Jedno i drugie w szaleństwo cię wtrąca!

Czyś już do kraju powróciła zdrowo?

Spójrz naokoło! Gdzie jesteś, królowo?

Gdzie twe kapłanki? Gdzie rzesza broniąca?

PENTESILEA

tuli się do niej

O, zostaw mnie, Protoe! Pozwól duszy

Na chwilę w fali pogrążyć się czystej,

Jak zbrudzonemu dziecku. Dość katuszy!

Ilekroć muśnie mnie nurt przeźroczysty,

Jedna się plama na mym sercu zmywa.

Zgraja Eumenid103 ucieka straszliwa...

Już bogów jakby bliskość mnie owiewa!

Zaraz w ich chórze mój głos się rozśpiewa...

Nigdym na śmierć nie była tak gotowa!

Lecz ty mi powiedz: czy mi przebaczyłaś?

PROTOE

Władczyni moja!

PENTESILEA

O, ja wiem, wiem... Miłaś

I dobra! Twoją jest mej krwi połowa!

Nieszczęście, mówią, podnosząco działa;

Jam, przyjaciółko, tego nie doznała.

Mnie rozgorycza, niepojęcie judzi104

Roznamiętnieniem na bogów i ludzi...

Jak wrogi jest mi każdy błysk radości,

Kiedy na cudzym obliczu zagości!

Dziecię na łonie, które matka pieści,

Zdaje się w spisku przeciw mej boleści!...

Teraz bym chciała w uniesieniu szczerem,

By był radosny i szczęśliw, kto żywy.

w bólu być może człowiek bohaterem.

Boski jest wtedy, kiedy jest szczęśliwy!

Teraz do rzeczy! Niech mój huf

Wraz105 do odmarszu będzie skory;

Bacznie mi dojrzeć koni, psów;

Z jeńcami ruszą w ślad tabory106

W stronę ojczyzny...

PROTOE

do siebie

Roi znów!

PENTESILEA

Gdzie jest Likaon?

PROTOE

Kto?

PENTESILEA

z czułą niechęcią

Cóż za pytanie!

On, twój kwitnący bohater i jeniec

Zdobyty mieczem. Gdzie jest? Niech tu stanie!

PROTOE

zmieszana

Królowo moja, w lesie ten młodzieniec

Wśród brańców został pod staranną strażą.

Bo Amazonki, jak im prawa każą,

W domu dopiero łaską jeńców darzą.

PENTESILEA

W lesie! — Sprowadźcie tu ptaszę z wyraju107!

Stopy twe pragną jego rąk uwicia!

Proszę, kochana, sprowadź go z ukrycia.

Trwasz przy mym boku jak przymrozek w maju,

Hamując radość młodzieńczego życia.

PROTOE

do siebie

O nieszczęśliwa! Nuże, idźcie tedy

Tu mi go z jeńców sprowadzić czeredy.

Daje znak jednej z Amazonek, która odchodzi

PENTESILEA

Gdzie są dziewczęta? Wijcie wianki wonne!

Spostrzega róże na ziemi

Patrz! Róże, cudnie pachnące, na ziemi!

Skąd się tu wzięły?

Przesunęła, ręką po czole

Ach, sny zabobonne!

Do Protoe

Arcykapłanka przeszła tędy z niemi?

PROTOE

Ja... nie widziałam jej wcale tą porą...

PENTESILEA

Więc skąd się tutaj owe róże biorą?

PROTOE

prędko

Ogołociły dziewczęta te niwy

I zostawiły jeden kosz z kwiatami.

Dziwnie, zaiste, wypadek szczęśliwy...

Chcesz? Dla Pelidy splotę wieniec żywy

Z róż, które pachną pod twymi stopami.

Siada pod dębem

PENTESILEA

Najukochańsza! Wzruszasz mnie do głębi!

Hej! O stu płatkach ta róża czerwona

To mój jest dar na wieniec Likaona.

Podnosi także kilka róż i siada obok Protoe

Siostry, śpiewajcie! Dusza ma się kłębi,

Niech zabrzmi śpiew, ogrzeje nastrój zimny!

DZIEWCZĘ

z jej orszaku

Co każesz śpiewać?

INNA

Pieśń zwycięstwa?

PENTESILEA

Hymny.

DZIEWCZĘ

Niech będzie tak. O, biedna! Zaśpiewajcie!

CHÓR DZIEWCZĄT

z muzyką

Ares108 uchodzi!

Patrz, jak jego zaprząg biały

Ku Orkusowi109 poprzez dymy brodzi!

Otwarły mu obrzydłe Eumenidy,

Za nim wrota znów pozamykały.

JEDNA Z DZIEWCZĄT

Gdzie jesteś, Hymenie110?

Zapal pochodnię i świeć, i świeć!

Hymenie, do nas leć!

ACHILLES

w czasie śpiewu zbliża się potajemnie do Protoe

Te osobliwe po cóż korowody?

PROTOE

Zaraz, dostojny, odgadniesz powody —

Bądź jeszcze chwilę cierpliwie spokojny.

Po uwiciu wianków Pentesilea zamienia wieńce z Protoe; trwają w uścisku, spoglądając na girlandy. Muzyka milknie. Amazonka wraca

PENTESILEA

Rozkaz spełniłaś?

AMAZONKA

Likaon, o pani,

Książę Arkadii, za chwilę tu stanie.