SCENA PIĘTNASTA
Pentesilea, Protoe, Achilles, Amazonki.
PENTESILEA
Do mnie chodź, słodki Pelido, tu do mnie!
Pójdź, tu się połóż u mych nóg spokojnie...
Zbliż się, najczulszych mych marzeń nadziejo!
Lękasz się stanąć przed Pentesileą?
Nienawiść czujesz, że zmogłam111 cię w wojnie?
ACHILLES
u jej nóg
Jak nienawidzi kwiat słoneczny promień.
PENTESILEA
Dobrześ powiedział, synu Nereidy!
Więc patrz też we mnie jak w słoneczny promień...
Ty jesteś ranny, na łuk Artemidy!
ACHILLES
Draśnięty w ramię — widzisz — ranka mała.
PENTESILEA
Nie myśl, Pelido, żem wśród oszołomień
Walki na życie się twoje zawzięła.
Chciała cię zwalczyć moich ramion siła;
Lecz kiedyś runął, to jam zazdrościła
Tej szarej ziemi, która cię przyjęła.
ACHILLES
Jeśli mnie kochasz, niech klęska i wina
Nie martwią cię. O ranie zapomniałem.
PENTESILEA
A więc przebaczasz mi?
ACHILLES
Ach, sercem całem!
PENTESILEA
Teraz mi powiedz — jak sobie poczyna
Miłości mały bożek uskrzydlony,
Gdy lwa srogiego chce ujarzmić szpony?
ACHILLES
Gładzi, tak myślę, jego szorstką twarz,
Aż złagodnieje.
PENTESILEA
Dobrze, a więc masz
Cichutko siedzieć jak szara ptaszyna,
Kiedy jej pętlę zakłada dziewczyna.
Bo mego serca uczucia, mój miły,
Na twą się szyję, jak ręce, rzuciły.
Oplata go wieńcami
ACHILLES
Kim, o kobieto, jesteś osobliwa?
PENTESILEA
Rzekłam: cichutko! Dowiesz się niedługo...
Ten pnącz różany niech z twej głowy spływa
Na kark, ramiona... o, tak... jasną strugą
Niechaj opada aż pod nogi twoje
I znów ku czołu niech pną się powoje!
Wzdychasz, mój miły?
ACHILLES
Wdycham warg twych woń.
PENTESILEA
przechyla się wstecz
To cudne róże taki zapach sieją.
Co?
ACHILLES
Chciałem zerwać — i pokłułem dłoń.
PENTESILEA
Zerwiesz je, miły, gdy tylko dojrzeją.
Jeszcze jeden wieniec składa na jego czole
Teraz się stało. Czyliś zobaczyła,
Jak mu do twarzy kwietne te słodycze?
Patrz, jak jaśnieje to chmurne oblicze!
Młodziutki dzień zaiste, moja miła,
Gdy z gór go wiodą niewstrzymane Hory112,
Sypiąc perłowe pod stopy kolory,
Nie jest tak miękki, do uśmiechu skory.
Patrz! Czy mu oko nie zalśniło łzawie?
Gdy się mu przyjrzeć, można zwątpić prawie,
Czy to jest on.
PROTOE
Kto, mówisz?
PENTESILEA
On, Pelida!
Powiedz, czy ten, któremu pod ciosami
Przed twierdzą padł największy Priamida113,
To byłeś ty? Własnymi tyś rękami
Przywiązał go do woza i w dół głową
Przytroczonego114 wlókł dokoła Troi?
Wzruszonyś? Przemów? Co cię niepokoi?!
ACHILLES
To ja.
PENTESILEA
przyjrzawszy mu się bystro
Powiada, że on.
PROTOE
On, królowo!
W tej bym go zbroi rozpoznać nie miała?
PENTESILEA
Jak to?
PROTOE
O, popatrz, to przecież ta zbroja,
Którą dlań Tetys115, o królowo moja,
Od Hefajstosa116 wyłudziła śmiała.
PENTESILEA
Jako swojego teraz ja cię wieńczę
Tym pocałunkiem, o boski młodzieńcze,
Nieokiełzany. A tobie powiadam:
Do mnie należysz, młody mój szaleńcze;
Gdy cię kto spyta, mów, że ja ci władam!
ACHILLES
Ty, która do mnie w blasku spływasz jasna;
Zjawisko dziwne — ktoś ty, niepojęta?
Jak nazwę ciebie, gdy dusza ma własna,
Czyją jest duszą, sama nie pamięta?
PENTESILEA
Gdy spyta ciebie własna twoja dusza,
Niech te przymioty będą mym imieniem.
Ten pierścień złoty weź: niech swoim lśnieniem
O prawdzie zjawy myśl w tobie porusza;
Gdy go pokażesz, powiodą cię do mnie,
Ale imiona i pierścienie miną!
Gdybyś to wszystko zagubił niepomnie,
Czy by mój obraz na zawsze ci zginął?
Czy myśleć możesz go każdą godziną?
ACHILLES
To jest tak pewne, jak w diamentach ryte.
PENTESILEA
Słysz: Amazonek ja jestem królową,
Z matki Otrere — (a pieśń „wielką” zwie ją),
Szczep mój rodziną zwie się Aresową;
A mnie nazywa lud Pentesileą.
ACHILLES
Pentesilea!
PENTESILEA
Rzekłam.
ACHILLES
omdlewając
Skona mój łabędź, twe imię śpiewając117!
PENTESILEA
Daję ci wolność; możesz, kędy118 chcesz,
Wśród wojsk dziewiczych chadzać według woli.
Inny mój łańcuch ty nałożyć śpiesz:
Lekki, jak kwiaty, łańcuch, co nie boli,
Chociaż od spiżu mocniej serce skowa.
Lecz nim ten łańcuch cały pieszczotliwie
Wykuty będzie w ostatnim ogniwie,
By poprzez traf i czas swą moc zachować —
Ty do mnie wrócisz, młody przyjacielu.
Do mnie, rozumiesz, która zawsze stoję119
I o potrzeby, i życzenia twoje.
Czy chcesz powrócić?
ACHILLES
Jak konie do celu
Wonnego żłobu, co żywi ich siłę.
PENTESILEA
Wierzę. Dotrzymaj, gdy ci szczęście miłe.
Do Temiscyry zaraz powracamy.
Aż do odmarszu wszystko jest dla ciebie:
Moje namioty z purpury i lamy
I niewolnicy we wszelkiej potrzebie
Na każdy znak królewskiej twojej woli.
Lecz gdy mnie w drodze, pojmujesz, ogarnie
Troska niejedna, niech cię nie zaboli,
Że masz z jeńcami razem kroczyć karnie.
W domu dopiero, Nereidy synu,
Oddać się tobie mogę całą duszą...
Teraz me serce liczne sprawy głuszą...
ACHILLES
Niechaj tak będzie.
PENTESILEA
do Protoe
A teraz do czynu;
Gdzie Arkadyjczyk twój?
PROTOE
O pani, miła...
PENTESILEA
Tak bym, Protoe, zobaczyć tu chciała,
Jak by go własna twoja dłoń wieńczyła.
PROTOE
On przyjdzie rychło, w różach i weselu...
PENTESILEA
wstaje
Iść muszę.
ACHILLES
Co?
PENTESILEA
Wstać pozwól, przyjacielu!
ACHILLES
Uciekasz? Idziesz? Teraz, w takiej chwili?
Zanim twe boskie, wytęsknione słowo
Tylu tajemnic rąbka mi uchyli?
PENTESILEA
O przyjacielu, w domu!
ACHILLES
Tu, królowo!
PENTESILEA
W domu, najdroższy, w domu!... Teraz idę!
PROTOE
wstrzymuje ją, zaniepokojona
Dokąd zamierza iść moja władczyni?
PENTESILEA
zaskoczona
To dziwne! Pytasz, co królowa czyni?
Szukać Megarys i Meroe idę,
Zlustrować wojsko! Czyż w pustej120 zabawie
Wiecznie gawędzić mam tu, na Kronidę121?
PROTOE
Wojsko rozpierzchło się w walnej obławie
I gromi Greków; dobrze sobie radzi,
Zostaw je, tobie potrzeba spokoju.
Gdy rzekę przejdą, po zwycięskim boju
W triumfie wojsko tu się przyprowadzi.
PENTESILEA
rozważa
Hm!... Na to pole... Czy na pewno? Ile?
PROTOE
Na pewno, wierzaj mi!
Po chwili usuwa się znów
PENTESILEA
do Achillesa
Więc jeszcze chwilę...
ACHILLES
Cóż to ma znaczyć, pani osobliwa,
Że na zastępów czele, jak Atene,
Jak deszcz, co z chmury niespodzianie spływa,
Wpadasz w wir bitwy na trojańską scenę?
Co ciebie gna, w pancerny spiż zakutą,
Jak rozwścieczoną Furyję w tej wojnie
Na Greków plemię z niepojętą butą?
A wystarczyłoby w całej ozdobie
Raz się jedynie ukazać spokojnie,
By wszystkich mężów rzucić do nóg tobie!
PENTESILEA
Ach, Peleido! Słodka, czuła sztuka
Kobieca nie jest przez bogów mi dana!
Nie jestem taką, co, rozkołysana
poezją snów, kochanka sobie szuka:
I kiedy w kwiatach młodość pląsy święci,
Wzrokiem spłonionym ku sobie go nęci:
I w wonnym gaju, skroś122 słowiczy ton,
Gdy świta zorza, cicho głowę skłoni
Na jego piersi, by rzec — że to on!
Ja muszę szukać w bitewnej pogoni
Chłopca, któremu bije moje łono,
I schwytać siłą mych pancernych dłoni
Tego, co przyjąć mam na pierś stęsknioną.
ACHILLES
Skądże to płynie, odkąd — takie prawo —
I niekobiece, i nieprzyrodzone,
Ludzkości obce tak dziwnie i krwawo?
PENTESILEA
Z odległych urn prawiecznie uświęcone,
Spływa nam ono z boskiej czasu czary,
Nam niedostępnej, którą niebo mgławo
Na wieki w chmurne schowało opary.
Takie wyrocznie od pramatek idą;
My przyjmujemy je milcząc, Pelido.
ACHILLES
Wyraźniej mów!
PENTESILEA
Więc dobrze! Słuchaj zatem.
Gdzie teraz naród Amazonek włada,
Tam żyła ongiś, w zgodzie z całym światem,
Posłuszna bogom scytyjska gromada.
Kaukazu piękna, żyzna ziemia cała
Od dawien dawna ich ziemią się zwała.
Aż zjawia się Weksorys, król Etiopów,
U stóp Kaukazu, kiedy naród drzemie,
I w strasznej rzezi, na kształt zżętych snopów,
Starców, młodzieńców, mężów, wodzów, chłopców
Zwala pokotem na skrwawioną ziemię!
Tak najwspanialsze wyginęło plemię.
I rozgościli się jak barbarzyńce,
Zuchwale hańbiąc ojczyznę i dom,
Rabując żyzne pola i gościńce;
I by dopełnić miar naszej ohydy,
Gwałtem wciągnęli w miłosne bezwstydy
Niewiasty nasze w swoich łożnic srom,
Wprost z mogił mężów powlekli złoczyńce.
ACHILLES
Los, o królowo, straszny; lecz jesteście
W zamian udzielnym królestwem niewieściem123.
PENTESILEA
Człek zniesie ucisk średniego brzemienia,
Lecz zrzuca w buncie wszelakie przemoce
I każdy ciężar, co nie do zniesienia...
Cicho spędzały tajnie całe noce
W świątyni Marsa nieszczęsne kobiety:
Łzami modlitwy żłobiły marmury,
A w łożach hańby skrywały sztylety,
Wyszlifowane w ostrza bransolety,
Klamry, pierścienie... Tak matki i córy
Króla Etiopów wesela rok cały
Z naszą królową Tanais czekały.
A gdy odeszły ślubne korowody,
Królowa w pierś mu wbiła ostrze noża!
Miast124 nikczemnika Mars odprawił gody —
I wszystkie łotrów sztyletami w łożach
W tę jedną noc na śmierć załaskotały.
ACHILLES
Tak bohaterskie rzadko są narody.
PENTESILEA
Więc oto lud nasz postanowił w radzie:
Wolne jak wiatry w otwartej równinie
Jest plemię kobiet po tak wielkim czynie
I nie podległe już mężczyzn gromadzie.
Państwo udzielne niech stworzone będzie,
Państwo niewieście, do którego żadne
Wszechwładne męskie nie wniknie orędzie,
A które sobie samo będzie władne,
Sobie poddane i samozaradne,
Posłuszne berłu Tanais królowej!
Mężczyzna, jeśli granice przekroczy,
Zamknie natychmiast na wieki swe oczy;
A każdy chłopiec generacji nowej,
Skoro narodzi się, dozna zagłady,
By do Hadesu odejść w ojców ślady!
Świątyni Marsa roją się krużganki.
Wielka Tanais wstąpiła na stopnie,
Jako strażniczka powziętej ustawy
W najuroczystszej tej godzinie sławy,
By łuk otrzymać z rąk arcykapłanki,
Znak władzy króla. Wtem z wyniosłej blanki125
Taki się nagle ozwie głos pochopnie:
„Szyderstwo mężczyzn ściągnie państwo takie
I pierwsze lepsze zniszczą je napady!
Jakże my w boju mamy być jednakie,
Słabe kobiety, których ramion siły
Dwie pełne piersi nazbyt osłabiły!
W strzelaniu z łuku nie damy im rady!”
Królowa na to w bezruchu zamiera...
Lecz gdy strach blady szerzy się falami,
Prawą pierś swoją strasznym cięciem zdziera
I krzyczy: „Żadnej tchórzostwo nie splami!
Zwać wy będziecie się Amazonkami,
Co «bezpierśnymi» znaczy!...” Na te słowa
Na skroń koronę przyjęła królowa.
ACHILLES
Tej by się wszyscy z podziwem skłonili,
Za taką ludy z ubóstwieniem idą!
Cała się moja dusza przed nią chyli.
PENTESILEA
Ogromna cisza nastała, Pelido,
I słychać było szmer, jak łuk upada
Kapłance — trupio twarz jej była blada...
Wielki łuk runął, państwa godło złote,
Trzykroć zadźwięczał na stopniach marsowych
Głosami dzwonów, by zapaść w martwotę,
Jako śmierć niemy, pod stopą królowej...
ACHILLES
Tak. Ale mniemam, że to oczywiste,
Iż nikt królowej w tym nie naśladował?
PENTESILEA
Nikt, Achillesie? Sądzisz? Ach, zaiste,
Nikt tak nie działał żywo126 jak królowa!
ACHILLES
zdumiony
Co? A więc jednak?
PENTESILEA
Coś rzekł?
ACHILLES
Nie do wiary!
Byłbyż prawdziwy straszny ten mit stary?
Otaczające cię śliczne postaci
Obrabowane? Za wartość tak niską
Każda nieludzko, tak zbrodniczo płaci?
PENTESILEA
Ty nie wiedziałeś tego?
ACHILLES
kładzie głowę na jej piersi
O królowo!
Najczulszych, młodych to uczuć siedlisko
Tak barbarzyńsko, w szale...
PENTESILEA
Cofnij słowo!
Do tej się lewej uczucia schroniły
I tam mieszkają wszystkie, bliżej serca.
Żadnego tobie nie zbraknie, mój miły!
ACHILLES
Zaiste! Twoja opowieść przewierca
Na wskroś mą duszę, niby sen zawiły.
Lecz dalej!
PENTESILEA
Co?
ACHILLES
Jeszcześ mi koniec winna.
Nadmiernie dumna ta rzeczpospolita,
Bez ręki męskiej, tak od wszystkich inna —
Jakże się krzewi? Jak w przyszłość rozkwita?
PENTESILEA
Ilekroć według rachunku rocznego
Królowa państwu chce na miejsce strat
Przydać, co śmierć skosiła najlepszego,
Zwołuje swych obywatelek kwiat...
Urywa i patrzy nań
Czemu uśmiechasz się?
ACHILLES
Ja?
PENTESILEA
Mnie się zdało,
Że się uśmiechasz.
ACHILLES
Do twojej urody!
Daruj mi — nagle tak mi się zwidziało,
Że mi z księżyca zstąpiłaś na gody...
PENTESILEA
po pauzie
Ilekroć według rachunku rocznego
Królowa państwu chce na miejsce strat
Przydać127, co śmierć skosiła najlepszego,
Zwołuje swych obywatelek kwiat
Do Temiscyry; w świątyni zaklina,
By Artemida na ich młode łona
Łaskę zesłała, aby zapłodniona
Każda przez Marsa była. Tak zaczyna
Święto się nasze, święcone w cichości,
Święto Kwitnących Dziewic. A my zawsze
Czekamy, póki słońce najłaskawsze
Śniegów nie schucha, kwiatów nie rozmości.
Święta kapłanka Diany do świątyni
Natenczas idzie, aby Aresowi
W modlitwie zanieść prośbę monarchini.
Czasem jej Ares wcale nie odpowie...
Lecz gdy wysłuchać jej prośby zamierza,
Arcykapłanka od niego się dowie,
Jakiego wskazał nam ludów rycerza,
Który miast niego, czysty i dorodny,
Jako zastępca przyjść do nas jest godny.
Skoro już ludu imię i kraj znane,
Wszędy się okrzyk radości rozdzwoni.
Oblubienice Aresa wybrane
Broń otrzymują z matek swoich dłoni,
Włócznie i strzały; a ciała oplata,
Gorliwych rąk radością wspomagane,
Szczelna, weselna ich pancerna szata...
W radosny dzień wymarszu załopocą
Trąby stłumionym dźwiękiem — i w milczeniu
Na konie siada huf dziewiczy nocą —
I tajemniczy, niewyraźny w cieniu
Jak widmo w księżyc gna zaczarowany,
Przez góry, puszcze, doliny, kurhany128,
W dalekie kraje, w ten obóz wybrany...
Dotarłszy doń, czekają na granicy,
Wypoczywając jeszcze przez dwa dni,
By jak huragan, co płomieniem drży,
Wpaść w mężów ciżbę, jako wilcy dzicy,
I najdzielniejszych z tych, co pokonani,
Zmieść ku ojczyźnie, Aresowi w dani.
Tam znajdą radość dla znękanych dusz
W licznych obrzędach, których ja jedynie
Imiona znam, na przykład: Święto Róż —
Do których nikt, bo marną śmiercią zginie,
Zbliżyć się nie ma prawa prócz wybranek.
Aż wzejdzie ziarno w wiosennym rozkwicie...
Wówczas jak królów, w ostatni poranek,
W dzień Święta Matek, kiedy zwiądł już wianek,
Na pięknych wozach odprawią o świcie...
Najradośniejszą nie jest to godziną,
Wierz mi — bo liczne łzy gorące płyną.
Niejedno serce w ponurej boleści
Nie może pojąć, za jaką przyczyną
w modlitwie imię Tanais się mieści.
O czym ty marzysz?
ACHILLES
Ja?
PENTESILEA
Ty.
ACHILLES
roztargniony
Ukochana,
Chciałbym tak dumać do samego rana.
I mnie tak samo odeślesz z powrotem?
PENTESILEA
Nie wiem, najdroższy!... Nie wiem, nie myśl o tem!
ACHILLES
Zaiste, dziwne!
Zamyśla się
Jeszcze powiedz jedno.
PENTESILEA
Mów, przyjacielu, śmiało. Chętnie powiem.
ACHILLES
Dlaczego, walcząc z Greków całym mrowiem,
Mierzyłaś właśnie we mnie? Niech się dowiem:
Czy byłem znany ci?
PENTESILEA
Trafiłeś w sedno.
ACHILLES
Skąd?
PENTESILEA
Nie wyśmiejesz mnie? Nie będziesz zły?
ACHILLES
z uśmiechem
„Nie wiem, najdroższa” — powiem tak jak ty.
PENTESILEA
A więc... się dowiesz. — Dwadzieścia już razy
I trzy przeżyłam jasne Święto Róż
(A zawsze z dala głośny krzyk ekstazy
W gaju słyszałam), kiedy Ares, już
Przy zgonie matki, na oblubienicę
Swoją wyznaczył mnie. Tę tajemnicę
Zwierzyła mi Otrere konająca.
Księżniczka bowiem z domu królewskiego
Nigdy się z własnej swej woli nie wtrąca
W kwitnących Dziewic Święto; bóg dlatego,
Gdy jej zapragnie, uroczyście zgoła
Sam ją kapłanki ustami powoła.
Matka leżała, blada, bliska zgonu
w moich ramionach, gdy boskie orędzie
Marsa dotarło do mnie, do stóp tronu:
„Do Troi, córo, zbrojna ruszaj w pędzie,
A tam, pojmawszy mnie, do domu zmierzaj!”
I nigdy żadni zastępcy, ach, wierzaj,
Oblubienicom tak nie byli mili,
Jak Grecy, co tam pod Troją walczyli.
Na wszystkich rogach, na rynkach od świtu
Słyszano pieśni głośnego zachwytu,
Sławiące czyny heroicznej wojny:
Jabłko129 Parysa130, porwanie i zdradę,
Jak wiedzie flotę Atrydów131 huf zbrojny,
Bitwę bryzejską132, okrętów pożary
I śmierć Patrokla133, i jaką paradę
W zemsty triumfie ty, heros bez miary,
Święciłeś; bitwy narodu sławnego
I wszystkie wielkie czyny czasu tego.
W łzach rozpłynięta, ledwie nieszczęśliwa
Słyszałam rozkaz, co do mnie przybywa
W tę matki mojej godzinę konania.
„Daj zostać, matko, u twojego boku;
Po raz ostatni twego mi widoku
Trzeba; niech nikt stąd dziś mnie nie wygania”.
Lecz ona, godna, co już dawno chciała
Wysłać mnie w pole — bez potomków bowiem
Korona łupem cudzym by się stała:
„Idź, słodkie dziecko — rzekła — Mars cię wzywa!
Na wieniec czeka Peleidy głowa!
Staniesz się matką, dumna i szczęśliwa...”
PROTOE
Więc jego imię rzekła ci Otrere?
PENTESILEA
Tak, o Protoe, kazało matczyne
Do własnej córki zaufanie szczere.
ACHILLES
Skąd? Czy nie wolno? Wyjaw mi przyczynę!
PENTESILEA
Tak, nie wypada, aby Marsa córa
Wroga wśród bitwy wybierała dzika;
Bóg sam jej w walce wskaże przeciwnika.
Najwspanialszego gdy napotka która,
To ptaka szczęścia pochwyci za pióra.
Czy tak, Protoe?
PROTOE
Tak jest.
PENTESILEA
Lałam żale
Przez cały miesiąc, długi, boleściwy,
Nad grobem matki mojej nieszczęśliwej,
Po blask korony nie sięgając wcale,
Póki mnie wreszcie w głośnych upomnieniach
Lud, który pałac mój tłumnie okolił,
Do wojny gotów, ze snu nie wyzwolił
I nie posadził na tron. Z tego śnienia
Wyszłam zbolała do Marsa świątyni;
Dano mi dźwięczny Amazonek łuk.
Czułam, że matka, wielka monarchini,
Nade mną krąży — i przyrzekłam przy niej
Spełnić jej wolę i spłacić jej dług.
Na jej grobowiec najwonniejsze róże
Rzuciwszy jeszcze, ruszam na wyprawę
Z armią kobiecą, na Troi przedmurze,
Aby tam spełnić w Amazonek chórze
Nie tyle Marsa, ile matki sprawę.
ACHILLES
Żal za umarłą poraził na chwilę
Moc twą, co zdobi mężną pierś dziewczyny.
PENTESILEA
Kochałam ją.
ACHILLES
I dalej?
PENTESILEA
W zbrojnej sile
Już do Skamandru134 dotarłam doliny.
W miarę jak wasze oglądałam czyny
I gwar wojenny grał mi w każdej żyle,
Ból ginął — w duszy rozwarł się upojny,
Wielki i szumny135 świat radosnej wojny!
I pomyślałam: jeżeliby cała
Historia wielkich powtórzyć się miała
I bohaterów tłum, ach, cały Eden
Z gwiazd do mnie zstąpił — jednak bym nie chciała
Lepszego znikąd niżeli ten jeden,
Różany w wieńcach, które jemu wiłam,
Kochany, dziki, słodki heros siły,
Straszny zwycięzca Hektora!... Mój miły!
Ty moja wieczna myśl, gdy czujna byłam136,
Ty moja wieczna bajka, kiedy śniłam!
Przede mną leżał cały świat rozpięty
Jak siatka wzoru; w każdym oczku jego
Jeden z twych czynów wielkich był zaklęty;
A każdy czyn ramienia walecznego
Wprost w serce me, jak w chustę czystą, białą
Barwami ognia życie haftowało.
Widziałam, jakeś przed obronną Troją
Uchodzącego zwalił Priamidę137;
Jak zapłoniony zwycięskim bezwstydem
Zwróciłeś twarz: on za kwadrygą twoją
Po nagiej ziemi włóczył krwawe ciało;
Jak Priam138 błagał ciebie w twym namiocie —
Rzewnie płakałam, kiedy mi się zdało,
Że w bezlitosnej twej piersi zadrgało
Uczucie.
ACHILLES
Cudna!
PENTESILEA
Cóż, gdym poprzez krocie
Ujrzała nagle ciebie w środku boju...
Ciebie samego w Skamandru dolinie,
Gdy się zjawiłeś w walecznej drużynie
Jak wielka gwiazda w bladych gwiazdek roju!
Tak samo pono zbladłyby me lica,
Gdyby tak nagle z Olimpu, ogromnie,
Na białokonnym wozie, w błyskawicach
Sam Mars, bóg wojny, zajechał tu do mnie!
Gdy mi uciekłeś, stałam oślepiona
Zjawiskiem twoim, jak kiedy od gromu
Z hukiem rozedrze się nocna opona139!
Bramy Elizjum140 przeraźliwie jasno
Przed duchem się otworzą i zatrzasną.
Wtedy, Pelido, zgadłam w głębi łona,
Skąd to uczucie płynie po kryjomu:
Bóg mnie miłości dopędził w gonitwie.
Dwie się przede mną odsłoniły drogi:
Albo cię zdobyć, albo zginąć w bitwie...
I — z losów dwóch zdobyłam bardziej błogi!
Na co tak patrzysz?
Słychać szczęk broni w oddali
PROTOE
cicho
Błagam, bogów synu!
Natychmiast musisz wyznać miłość swoją.
PENTESILEA
powstaje
Idą Argiwi, wstawajcie! Do czynu!
ACHILLES
powstrzymuje ją
Spokój! To jeńcy zabrani pod Troją.
PENTESILEA
Jeńcy?
PROTOE
szeptem do Achillesa
Na Styks! To Odys z armią całą!
Cofają się, Meroe gna za niemi!
ACHILLES
do siebie wściekły
Niech skamienieją!
PENTESILEA
Mówcie! Co się stało?
ACHILLES
z wymuszoną radością
Ty mi urodzisz, piękna, boga ziemi!
Wtedy powstanie Prometeusz141 w raju
I człowieczemu plemieniu ogłosi:
Tu stał się człowiek mojego rodzaju!
Lecz nie za tobą nasz los mnie ponosi;
Raczej ty pójdziesz do mojej krainy,
Tam ja cię bowiem po skończonej wojnie
Powiodę, strojną w róże i wawrzyny,
I na tron ojców posadzę dostojnie.
Szczęk broni coraz bliższy
PENTESILEA
Co? Jak? Ni słowa nie rozumiem...
NIEWIASTY
w popłochu
Bogi!
To straszne! Wielkie nieba!
PROTOE
O Pelido!
Ty chcesz...?
PENTESILEA
Co to ma znaczyć?!
DZIEWCZĘTA
Na nas idą!
ACHILLES
Nic, nic, nie lękaj się, mój skarbie drogi!
Widzisz, już czas, byś teraz usłyszała,
Jaki los tobie przez bogów zesłany.
Co prawda miłość tobie mnie wydała
I będę wiecznie dźwigał te kajdany;
Lecz w walce jeńca jam wziął w twej osobie!
To ty pod nogi padłaś mi, wspaniała,
Gdyśmy się zwarli w bitwie — nie ja tobie!
PENTESILEA
porywa się
Straszliwy ty!
ACHILLES
Ja proszę cię, królowo,
Opanuj się i słuchaj, jako skała,
Gońca, co oto pędzi tu jak strzała,
Jakieś mi niosąc nieszczęśliwe słowo.
Albowiem on nie powie nic królowej,
Twoje są losy zamknięte na wieki;
Tyś w mej niewoli — a pies Hadesowy
Nie tak ci srogiej udzieli opieki!
PENTESILEA
Ja?!... w twej niewoli?
PROTOE
Tak jest. Promień zgasł...
PENTESILEA
wznosi ramiona
Moce niebieskie! Ja przyzywam was!