SCENA SZESNASTA
Zjawia się Adrastos, za nim orszak Achillesa z jego zbroją. Ci sami.
ACHILLES
Co niesiesz mi?
ADRASTOS
Ach, uchodź, Achillesie!
Bo los wojenny kapryśny i chwiejny,
Sto Amazonek zwycięskich tu niesie!
Prosto tu pędzą jak chmurna zawieja,
A głośnym hasłem ich: Pentesilea!
ACHILLES
wstaje i zdziera z siebie wieńce
Dawać tu zbroję! Kiełzać konie!
Kwadrygą wrzasków im zabronię!
PENTESILEA
drżącymi usty
Patrz, jaki straszny... on-że to jest sam?
ACHILLES
dziko
Jak są daleko stąd?
ADRASTOS
Tu, w tej dolinie,
Złoty półksiężyc142 ich widać, o — tam!
ACHILLES
zbrojąc się
Zabierzcie ją!
JEDEN Z GREKÓW
Lecz dokąd?
ACHILLES
Aż przeminie
Bitwa, niech czeka w obozie. Ja sam
Zaraz tam będę.
GREK
do Pentesilei
Powstań!
PROTOE
Biada, biada!...
PENTESILEA
odchodzi od zmysłów
Już dla mnie gromem straszny Zeus143 nie włada?!