SCENA TRZYNASTA
Pentesilea, Protoe, Achilles, orszaki Greków i Amazonek.
ACHILLES
Otworzył zbroję królowej
Ona nie żyje.
PROTOE
O, niech się zamroczy
Wieczyście oko jej na nędzny los.
Lękam się bardzo, że otworzy oczy.
ACHILLES
Gdzie ją trafiłem?
PROTOE
Twój straszliwy cios
Rozdarł jej pierś; nadludzką wstała siłą.
Przyprowadziłyśmy tutaj omdlałą
I przemknąć miałyśmy za tamtą skałą.
Lecz czy się z bólu ciało przesiliło,
Czy nie ostała się dusza udręce —
Twoje zwycięstwo ducha jej dobiło;
Nogi omdlały, zmieszała się głowa —
I, niedorzeczne wymawiając słowa,
Drugi raz martwa padła mi na ręce.
ACHILLES
Drgnęła!... Widziałaś?
PROTOE
O bogi na niebie!
Więc nie spełniła jeszcze dna kielicha?
O, żałośliwy widok, patrz...
ACHILLES
Oddycha.
PROTOE
Jeśli ci serce litości nie wzbrania,
Jeśli uczucie nie wygasło w tobie,
Jeżeli nie chcesz zabić jej ni w grobie
Najstraszniejszego zamknąć obłąkania —
Jedną mą prośbę spełń, Pelido.
ACHILLES
Mów!
PROTOE
Oddal się, proszę! Odstąp, o wspaniały,
Sprzed jej oblicza, gdy się zbudzi znów!
Ona otworzy oczy lada chwila...
Nim słońce nowe nie wzejdzie nad skały,
Usuń ten orszak, nie daj tu nikomu
Przyjść, co powita ją słowami sromu:
„Ty jesteś jeńcem wojennym Achila”.
ACHILLES
Tak nienawidzi mnie?
PROTOE
Nie pytaj o to.
Gdy ją nadzieja znowu z śmierci dróg
Wprowadzi w życie, niech z ową sromotą
Pierwszym, co spotka, nie będzie jej wróg.
Ileż to rzeczy w sercu kobiet żyje,
Co nie stworzone na oczy niczyje!...
Skoro już musi, jak los każe zły nam,
Witać cię tak, jak inni jeńcy twoi —
Nie żądaj tego wcześniej, ach, zaklinam!
Aż się jej dusza na to nie uzbroi.
ACHILLES
Chcę, wyznam, by zaznała tego sama,
Co uczyniłem synowi Priama96.
PROTOE
Coś rzekł, okropny!
ACHILLES
Czy tego się boi?
PROTOE
Tak straszne zadać zamierzasz jej męki?
To młode ciało, człowieku zażarty,
Jak dziecko w kwiaty, zdobne w krasy97 wdzięki,
Ty chcesz haniebnie, jako trup rozdarty...?
ACHILLES
Powiedz jej, że ją kocham.
PROTOE
Jak? To słowo...
ACHILLES
Na nieba, jak! Nakazem miłowania:
Czysto, z tęsknotą w sercu — w niewinności,
Jednak z gorącą chęcią jej zabrania.
Ja chcę uczynić ją swą królową.
PROTOE
Na wszystkich bogów! Powtórz te sprzeczności!
Ty, chcesz... chcesz...?
ACHILLES
Teraz czy zostać mi wolno?
PROTOE
Niech twoje stopy ucałuję, boski!
Gdybyś tu nie był, teraz — pełna troski
Wszędzie po ciebie iść byłabym zdolną!...
O, patrz, otwiera powieki...
ACHILLES
Tak, drgnęła...
PROTOE
Grecy, oddalcie się! Teraz do dzieła!
Ty za tym dębem skryj się, Achillesie!
ACHILLES
Precz, przyjaciele, gdzie was wzrok poniesie!
Orszak Achillesa usuwa się
PROTOE
do Achillesa, który staje za drzewem
I wcześniej, błagam, wyjść się nie odważaj,
Póki cię słowo nie przywoła moje.
Któż by obliczył jej duszy nastroje!
ACHILLES
ukrywa się za pniem
Niech tak się stanie.
PROTOE
A teraz — uważaj!