II

Dzieciom paczka od wujka się marzy,

Gęsi smalec i chała jak miód,

Babcia placki złociste usmaży,

Pierzchnie z izby niedola i głód.

Czeka dziatwa i babcia wciąż wierzy —

Tyle nocy minęło i dni.

Dawno, dawno list drogę przemierzył,

Lecz listonosz nie puka do drzwi.

„Dziad-nieboszczyk szwagra miał w Krakowie,

A ten szwagier siedem córek miał,

Jedna wyszła za kupca w Tarnowie,

Ta, co jej największy posag1 dał.

Niech Abramek do listu zasiądzie,

Albo ojciec niech napisze sam.

Ona jeszcze musi mieć pieniądze

Albo dobrą paczkę przyśle nam”.