XII

Powiadają, że w nas nie ma

tytanicznych owych tchnień,

Wstrząsających granitami;

że po świecie ten nasz duch,

Nieświadomy celów swoich,

błądzi dzisiaj, nikły cień

Bohaterów, co w martwotę

wprowadzali życia ruch.

Któż to mówi? Dąb zielony!

Nie! odarty z liścia pień!

Robaczywy tłum, co w wrzaskach

kankanowych16 stracił słuch

Na melodię hymnów wiecznych.

Tak opasły charcze leń,

W którym — patrzcie! — nie mózg ludzki,

lecz zwierzęcy myśli brzuch.

Z ogniem świętym, tak, jak dawniej,

idzie przez świat śpiewny lud;

Tak, jak dawniej, w harfach swoich

więzi krwawy błysk i grom,

Tylko — Zewsów17 nie spotyka.

Od promiennych raju wrót

Nie odgania nas dziś anioł:

w wieczystego szczęścia dom

Drogę dzisiaj nam zagradza

ścierw gnijących wstrętny wał —

Rzucać w niego piorun boży,

dla potężnych stworzon skał?!