V

Raz jeszcze on narodom

narzuci się na sędzię,

By rozciąć węzeł dziejów

przy huku dział i kul;

Raz jeszcze w swym pochodzie,

w szalonych burz rozpędzie,

Zdruzgocze miast bramice,

stratuje zasiew pól.

Raz jeszcze spieszy k’niemu,

na krwawej szukać grzędzie

Wrzosów ze zbawczym miodem

zgnębionych rojny ul.

A potem — czyż przeczuwa,

że mrok już sieć swą przędzie,

Że padnie w niej, jak nędzarz,

ten wszechpotężny król?

Zapatrzył się bóg wojny

w dalekie gdzieś przestwory...

To nie słoneczne blaski!

To jakby chmurny śnieg!

A środkiem straszna rzeka

znaczy swój zmarzły bieg.

A tylko tam, gdzie zmierzchy

swe mgławe kreślą —tory,

Jak gdyby — nie dla niego! —

jęły się płonić już

Przebłyski nowych zórz!...