II

Źrenice mgłą zachodzą,

w ten straszny szczyt wpatrzone:

To nie kopuła śniegu,

to już nie martwy głaz —

Jak tytan, świat walący,

ruszył się Mont’ Leone,

A za nim płynną rzeką

ciemny się ruszył las.

Na czole spochmurniałem

zwycięzcy ma koronę;

Rubiny krwi w niej błyszczą

słonecznych tęczą kras,

i skrzydła lśnią u ramion,

rozwarte, rozpierzone,

Nad legią, co zalała

symplońskiej drogi pas...

Powiewa szmat proporców,

radosne grzmią fanfary;

Wojenna nuta płynie

na kształt dźwięczących fal

Z mosiężnych surm32 klangorem33

w błękitną płynie dal.

Sam tylko wódz milczący;

utopił wzrok w bezmiary

I sunie, zadumany,

na czele wiernych sług

Ten bitew wielki bóg...