Do Jędrzeja Patrycego

To nie g’rzeczy, Jędrzeju, że zarazem i ty

Na febrę stękasz, i ja łeb noszę zawity;

Lepszy fortel rodzeni Lakonowie mają,

Co sobie jednej dusze wzajem pożyczają.

Czemu nam też Bóg takiej zgody nie pozwoli,

Aby wżdy jeden cieszył, gdy drugiego boli?

Do Jósta27

Twój mi brat, Jóstcie, powiada o tobie,

Żeś łaskaw na mię; czego życzę sobie,

Bo twoja przyjaźń, którego zwyczaje

U ludzi chwalne, świadectwo mi daje,

Żem dobry człowiek; ani ty miłujesz,

Jedno w kim cnotę i stateczność czujesz.

Przeto żebyś też wiedział serce moje,

Ślę te do ciebie krótkie rymy swoje28,

Które miej jako pewny zakład jaki,

Żem jest i chcę być twój na czas wszelaki.

Do Marcina

Filozofi, co nad nas uszy lepsze mają,

O dziwnie wdzięcznych głosiech29 w niebie powiadają.

Którym ja, jako prostak, we wszem wiarę dawam,

Ale na twej muzyce, Marcinie30, przestawam.

Do Mikołaja Mieleckiego31

Na swe złeś mię upoił, mój dobry starosta,

Bo czegoś snać nie wiedział, toć opowiem sprosta.

Mnimasz ty, że ja tobie kłaniam się dlatego,

Iżeś syn wojewody, nie wiem tam, jakiego.

Albo że się masz dobrze, i złota na tobie

I na tych dosyć widzę, które masz przy sobie.

Fraszka u mnie twe herby i wsi pełne kmieci:

Hańba (mówią Grekowie) bohatyrskie dzieci.

A pieniądze takie są, że je i źli mają,

I co wiedzieć, jako ich drudzy używają.

Ale wiesz, co mię trzyma i garnie ku tobie?

To, iż przodków swych zostać masz za lekkość sobie,

A coć Bóg dał z łaski swej, tym szafujesz bacznie,

Służąc panu i Rzeczy Pospolitej znacznie.

Chudymi nie brakujesz, ale kto cnotliwy,

W jakimkolwiek bądź pierzu, temuś ty chętliwy.

To jest grunt; insze rzeczy, których się chwytają

Ludzie prości, jako dym wiatry roznaszają.