Panna I

Siostry, ogień napalono

I placu nam postąpiono11;

Czemu sobie rąk nie damy,

A społem nie zaśpiewamy?

Piękna nocy, życz pogody,

Broń wiatrów i nagłej wody.

Dziś przyszedł czas, że na dworze

Mamy czekać ranej zorze.

Tak to matki nam podały,

Samy także z drugich miały,

Że na dzień świętego Jana

Zawżdy Sobótka palana.

Dzieci, rady mej słuchajcie,

Ojcowski rząd12 zachowajcie:

Święto niechaj świętem będzie,

Tak bywało przedtym wszędzie.

Święta przedtym ludzie czcili,

A przedsię wszytko zrobili;

A ziemia hojnie rodziła,

Bo pobożność Bogu miła.

Dziś bez przestanku pracujem

I dniom świętym nie folgujem13;

Więc też tylko zarabiamy14,

Ale przedsię nic nie mamy.

Albo nas grady porażą,

Albo zbytnie ciepła każą15;

Co rok słabsze urodzaje,

A zła drogość za tym wstaje16.

Pracuj we dnie, pracuj w nocy,

Prózno bez Pańskiej pomocy;

Boga, dzieci, Boga trzeba,

Kto chce syt być swego chleba.

Na Tego my wszytko włóżmy,

A z sobą sami nie trwóżmy;

Wrócąć sie i dobre lata,

Jeszczeć nie tu17 koniec świata.

A teraz ten wieczór sławny18

Święćmy jako zwyczaj dawny:

Niecąc ognie do świtania,

Nie bez pieśni, nie bez grania.