Panna II
To moja nawiętsza wada,
Że tańcuję barzo rada;
Powiedzcież mi, me sąsiady,
Jest tu która bez tej wady?
Wszytki mi sie uśmiechacie,
Podobno ze mną trzymacie;
Postępujmyż tedy krokiem,
Aleć nie masz jako skokiem.
Skokiem taniec nasnadniejszy19,
A tym jeszcze pochopniejszy20,
Kiedy w bęben przybijają:
Samy nogi prawie21 drgają.
Teraz masz czas, umiesz li co,
Mój nadobny bębennico:
Wszytka tu wieś siedzi wkoło,
A w pośrzodku samo czoło22.
Żeby też tu ta nie była,
Która twemu sercu miła;
Każesz li, wierzyć będziemy,
Aleć insze rozumiemy23.
Pomóż oto dobrej rzeczy,
A nasz taniec miej na pieczy;
Owa24 najdziesz i w tym rzędzie,
Coć za wszytki płatna będzie25.
Ja sie nie umiem frasować,
Toż radzę drugim zachować;
Bo w trosce człowiek zgrzybieje
Pierwej, niż sie sam spodzieje.
Ale gdzie dobra myśl płuży26,
Tam i zdrowie lepiej służy;
A choć drugi zajdzie w lata,
I tak on ujdzie za swata27.
Za mną, za mną, piękne koło,
Opiewając28 mi wesoło!
A ty sie czuj29, czyja kolej,
Nie masz li mię wydać30 wolej.