Panna V

Zwierzęć sie, gromado moja,

Nie mam przed Szymkiem pokoja:

Za trzewik mi zastępuje52,

A powiada, że miłuje.

Szymku, by to prawda była,

Dobrze bych Bogu służyła;

Ale ty rad z ludzi szydzisz,

Zwłaszcza gdy prostaka53 widzisz.

Tobie to wolno samemu,

Ale, wierę54, nie inszemu;

Bo ty z tym nadobnie umiesz,

A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.

I któraż by nie szła rada

Za tak gładkiego sąsiada?

Podajże jej kęs nadzieje,

Alić sie już moja55 śmieje.

I samam tak głupią była,

Żem ci też kiedy wierzyła;

Dziś już nic i pókim żywa,

Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.

Ze mną sobie rzecz najdujesz56,

Drugiej nogę przystępujesz57;

Odpuść mi, silnyś58 przechyra59,

A ja z takim nie mam mira60.

Nie sprawujże sie przez miarę61,

Boć zaś ludzie dadzą wiarę;

A mało sobie poprawisz,

Że mię w nieprawdzie zostawisz62.