Panna VI

Gorące dni nastawają,

Suche role sie padają63;

Polny świercz, co głosu zstaje,

Gwałtownemu słońcu łaje.

Już mdłe64 bydło szuka cienia

I ciekącego strumienia,

I pasterze, chodząc za niem,

Budzą lasy swoim graniem.

Żyto sie w polu dostawa65

I swoją barwą znać dawa,

Iż już niedaleko żniwo,

Miej sie do sierpa co żywo66!

Sierpa trzeba oziminie,

Kosa sie zejdzie67 jarzynie68;

A wy, młodszy, noście snopy,

Drudzy układajcie w kopy.

Gospodarzu nasz wybrany69,

Ty masz mieć więniec kłosiany,

Gdy w ostatek zboża zatnie

Krzywa kosa już ostatnie70.

A kiedy z pola zbierzemy,

Tam71 dopiero odpoczniemy,

Dołożywszy z wierzchem broga72;

Już więc, dzieci, jedno Boga73!

W ten czas, gościu, bywaj u mnie,

Kiedy wszystko najdziesz w gumnie74;

A jesli ty rad odkładasz75,

Mnie do siebie drogę zadasz76.