Panna VII
Prózno cię patrzam w tym kole:
Twoja, miły, rozkosz pole77;
A raczej źwierz leśny bijesz,
Niż tańcujesz albo pijesz.
Ja też, bym nabarziej chciała,
Trudno bym sie zdobyć miała
Na lepszą myśl78, bo po tobie
Serce zawżdy teskni sobie.
Wolałabym też tym czasem79
Gdziekolwiek pod gęstym lasem
Użyć z tobą towarzystwa,
Pomogę ja i myślistwa80.
Czego miłość nie przywyknie?
Już ja trafię81, gdy pies krzyknie,
Gdzie zajeżdżać zającowi
Mając charty pogotowi82.
A kiedy rzucisz sieć długą,
Jeslić sie swoją posługą
Ni nacz więcej nie przygodzę83,
Niech za tobą smycz psów84 wodzę.
Żadna gęstwa, żadne głogi
Nie przekażą85 mojej drogi;
Tak lato jako śrzeżogę86
Przy tobie ja wytrwać mogę.
Albo, mój myśliwcze, tedy
Pokwap sie do domu kiedy;
Albo mnie ciężko nie będzie
Ciebie naszladować87 wszędzie!