VIII

1. Rzekła Jochewed do Amrama: — Zrobię, jak rozkażesz, mężu mój i panie.

2. Lub tak: — Cóż mi potężny król, cóż mi jego dowódcy, wojska i urzędnicy? Nigdy żaden Egipcjanin nie wrzuci dziecka mego do rzeki. Nie dam mu syna, nie dam! Przecieżem420 matką jego.

3. I tak mówiła dalej: — Pójdę do faraona i padnę na twarz przed nim, będę płakać i błagać, póki nie zmięknie serce okrutnika.

4. Pójdę do córki faraona i błagać ją będę, by wstawiła się za mną u króla.

5. I jeszcze powiedziała: — Zabiorę mego syna i pójdę do innej ziemi, tam, gdzie nie rządzi faraon, a mój syn będzie mógł dorastać w spokoju.

6. Albo tak powiedziała Jochewed: — Dotąd będę szukać, aż znajdę wśród egipskiego ludu tych, co pamiętają Józefa; może przybrana matka wychowa mi syna.

7. A może tak: — Już lepiej własną ręką syna mego zabiję, przynajmniej będę wiedziała, gdzie jego mogiła. Wszak jeśli Nil go pochłonie, nawet tego wiedzieć nie będę.

8. Albo tak: — Wrzucę moje dziecko do wody i sama za nim wskoczę.

9. Na pewno raz, a może wiele razy mówili tak ze sobą, nim Mojżesz się narodził. Jeszcze tylko siedem miesięcy, sześć, pięć, cztery, trzy miesiące, miesiąc, jeszcze dzień. Ile razy tak mówili ze sobą, z nadzieją, że urodzi im się córka, a nie syn?

10. A ty, kiedy dorośniesz, o co będziesz prosić — o syna czy o córkę? Jakie im nadasz imiona?