XVI
1. Skąpe są słowa Biblii, lecz nie brakło w niej opowieści o tym, jak Jochewed „powlekła koszyk żywicą i smołą”. Szykowała go długo i starannie, wielokrotnie służył za kołyskę: czy mały może w nim leżeć, czy wygodnie mu będzie, kiedy nadejdzie czas?
2. W ciemnym kącie pokoju stoi trzcinowy koszyk, więc mały Aaron pyta: — Co to, dla kogo, po co? A matka: — Nic nie mów, synku, nie wolno pytać.
3. Ostatnia noc. Po raz ostatni Jochewed daje piersi swojemu synowi, by nie był głodny.
4. Już czas. Idzie. Kładzie go do koszyka i wynosi z domu. Czy zna już jakieś miejsce nad rzeką, gdzie zostawi trzcinowy koszyk? Ileż razy wybierała — tu go położę, nie — tam, nie — może tam.
5. Idzie. Czy spieszy się, czy też zwalnia kroku? Czy daleko do rzeki od domu Amrama? Czy Amram wie, że to dziś, teraz, już? Czy wysłała Aarona gdzieś dalej, by bawił się z innymi dziećmi, by nie wiedział?
6. Czy wpatruje się idąc w twarzyczkę Mojżesza, czy też patrzy prosto przed siebie? Biegnie czy idzie powoli, krok za krokiem, krok za krokiem?
7. Czy spotkała kogoś po drodze, kto spytał: — Dokąd niesiesz swą córkę? Na co ona: — To nie córka, lecz syn, a niosę go nad rzekę. Idę tam utopić mego syna.
8. Czy przysiadała po drodze na kamieniu lub pniu, by odpocząć: — Już nie mogę, tak ciężkie to brzemię; wczoraj byłeś taki lekki, mój mały, czemuż dziś tak ciężkie mam nogi i takie słabe ręce?
9. Czy przemawiała do niego i co mu mówiła, wiedząc jak każda matka, że dziecko nic nie rozumie, a przecież pojmie wszystko?
10. Różne prawdy poznałem, i takie, i inne, o tym, co kiedyś było i jak było, lecz nie wiem, którą wybrać spośród wielu, aby to była moja prawda i ostatnia o tym, co się zdarzyło trzy tysiące lat temu.