Rozdział dwudziesty
Nadeszła znów zima.
Mówiła wtedy mama, że może w lecie coś się lepszego obmyśli. Myśleli, szukali...
Złożył ojciec podanie na konduktora tramwajów. Chodził ojciec do banku, gdzie potrzebny był woźny. Myślał na wieś wyjechać na ekonoma. Stracił trzy ruble w biurze, gdzie dają posady. Bez protekcji żadnej pracy nie znajdziesz, po każdy bochenek chleba sto rąk się wyciąga, a w uczciwe ręce najtrudniej chleb się dostanie. Im dłużej i ciężej pracujesz, tym gorzej płacą: po co mają trzymać starego, kiedy młody taniej robić będzie.
Nadeszła znów zima.
Ojciec wciąż jest w piekarni, Władek u mydlarza; Mania, zamiast do kwiatów, chodzi do gorseciarki63 — podobno ten fach lepszy.
Zima ciężka, a Władek już wie, że tak zawsze być musi, że u wszystkich tak samo. Znów węgiel drogi, znów chłodno i głodno, inaczej być widocznie nie może.
Olek dotrzymał słowa: dwa listy napisał. W pierwszym liście się pyta, czy Władek zdał egzamin i czy do szkoły już chodzi.
Nie, Władek nie zdał, przegrał bitwę — ha, trudno!
Na piśmienny egzamin64 nie wziął papieru i pióra, nie wiedział, bo skądże miał wiedzieć? Zaczęli dyktować, on siedzi i patrzy.
— Ty dlaczego nie piszesz? Ot, głupiec! I cóż ty myślisz, że nosem na stole będziesz pisał dyktando?
Gniewał się nauczyciel, dał papier i pióro, kazał prędko pisać, żeby czasu nie tracić, bo wszyscy czekają. Pośpieszył się Władek, źle napisał: koślawo, z błędami.
Ściął się, jak mówią uczniowie.
W drugim liście pisał Olek, że tęskni, że chciałby już wrócić, że nawet czytelnia tam jakaś pokraczna. Olek bada teren dopiero — tak każe sztuka strategiczna wojenna.
„Czyś już powiedział Mani? Czy ona się zgadza?”.
Więc chce Olek, żeby Mani powiedzieć? Mania już dawno ciekawa, o czym wtedy tak długo na ulicy mówili. Tajemnicy Władek nie zdradził — teraz co innego.
— Olek chce z tobą się żenić — nie zaraz, dopiero jak urośnie i będzie zarabiał.
Mania kazała wszystko dokładnie powtórzyć, bo musi się namyślić, bo od razu nie może. Całą niedzielę myślała, z Władkiem nie mówiła, wieczorem napisała wiersz, że chce być Olka żoną. Dziwna dziewczyna: jak ona te wiersze układa?
Będzie Mania chyba kiedyś Konopnicką, bo taka mała przecie, a pisze do rymu. Może i Olek będzie wodzem, bo w obcym mieście już znalazł czytelnię i miejsce i już się ogląda za szkołą. Zarabia sześć rubli — pisał w trzecim liście.
Jeden tylko Władek nigdy sławny nie będzie. Przykro przecie nic więcej nie robić, tylko ważyć mydło, rozlewać naftę, uważać, żeby nie było pożaru...