SCENA CZWARTA

Ernest, Julia, Teresa.

Obie damy siadają. Ernest stoi.

TERESA

do Ernesta

Zdaje mi się, że mój syn Artur oczekuje pana na górze.

ERNEST

On? Przepraszam, ale nie przypuszczałem...

TERESA

Czyżbym go nie zrozumiała?

ciszej, do Julii

Mam ci coś do powiedzenia.

JULIA

Słucham cię.

TERESA

Ale na osobności, bez świadków. Wypraw go gdziekolwiek.

JULIA

Nie rozumiem cię, ale jeżeli sobie życzysz... Kochany przyjacielu, czy zechcesz mi wyświadczyć wielką grzeczność?

ERNEST

O, z rozkoszą!

JULIA

Artur obiecał nam kupić bilety do teatru. Racz się pan dowiedzieć, czy mu się udało dostać dobre miejsce.

ERNEST

Już idę.

JULIA

Ale nie bierzesz mi pan za złe?

ERNEST

Ja, pani?

z uśmiechem

Ale rozumiem, że panie chcecie się mnie pozbyć.

Kłania się i wychodzi.