SCENA TRZECIA
Ernest, Julia, Albert, Teresa.
Albert i Teresa ukazują się w głębi i tam pozostają, w cieniu. Przez drzwi balkonowe wpada różowe światło zachodu i oświeca postacie Ernesta i Julii na pierwszym planie.
ERNEST
wzruszony, całując Julię w rękę
Jesteś pani samą dobrocią!
JULIA
A z pana wielkie dziecko. Obiecaj mi pan nie poddawać się już tym smutnym myślom.
ERNEST
Obiecuję...
Albert i Teresa, spoglądając na nich, robią uwagi po cichu.
TERESA
Bez światła!
ALBERT
A zawsze razem oboje...
TERESA
I w jakiej poufałości!
ERNEST
głośno
Nie umiem zwykle dobrze wypowiedzieć tego, co czuję... ale gdybyś pani mogła zajrzeć w głąb mego serca, widziałabyś, Julio, ile w nim mieści się uczuć wdzięczności i przyjaźni.
JULIA
Wierzę, ale w takim razie nie powinieneś pan swymi przywidzeniami dręczyć tych, co cię kochają.
ERNEST
Już się poprawię. Jak mnie głowa pali!
JULIA
Pójdźmy na balkon, chłód wieczorny pana orzeźwi.
Wychodzą oboje na balkon. Albert i Teresa zbliżają się cicho ku przodowi sceny.
ALBERT
Słyszałaś?
TERESA
Co do słowa.
ALBERT
Tego już nadto! To jest bezwstydne!
TERESA
Nie trzeba zaraz czegoś złego przypuszczać. Julia jest tylko nieostrożna. Ale przecież ten Ernest powinien mieć rozsądku za dwoje.
ALBERT
No, jeżeli mój brat jest ślepy, ja za to mam oczy otwarte i potrafię spełnić mój obowiązek.
głośno
Julio, tak to przyjmujesz najbliższych swoich krewnych?
JULIA
wchodzi do pokoju
Ach, Albert... i Teresa! Jakże się cieszę!
TERESA
Zapomniałaś zupełnie, że dzisiaj jemy obiad z wami.
JULIA
Nie, bynajmniej. Wybaczcie, żeśmy przegawędzili tę godzinę. Każę zaraz wnieść światło.
Idzie do dzwonka.
ALBERT
z naciskiem
My nie obawiamy się światła!
JULIA
z uśmiechem
Sądzę, że i my także; wystroiłam się przecież do was.
do zachodzącego służącego
Przynieś lampy!
W czasie następnej sceny wnoszą lampy. Scena zostaje jasno oświetlona.
TERESA
do Alberta
Udaje niewiniątko.
Ernest wchodzi z balkonu do pokoju.
ALBERT
udając zdziwienie
Ach, jest tu jeszcze ktoś. Pan Ernest!
wita go
Czy dawno pan tu jesteś?
ERNEST
Przypatrywałem się pięknej okolicy.
ALBERT
Po nocy? Toś pan chyba niewiele widział.
do Teresy
Czy widzisz, jak mu policzki płoną? Jak twarz odwraca, aby ukryć pomieszanie? Już czas, najwyższy czas!
głośno
Gdzież się znów Andrea ukrywa?
JULIA
Pisze list.
ALBERT
Pójdę do niego. Mam mu jeszcze powiedzieć słówko przed obiadem.
Odchodzi.