SCENA SIÓDMA
Julia, Ernest, Albert.
Ernest powstaje i idzie na lewo, Julia na prawo.
ALBERT
przystępuje do Ernesta i mówi cicho, drżącym głosem
Jesteś pan nikczemnikiem!
wskazując na drzwi
Precz!
ERNEST
W tej chwili i na tym miejscu mogę tylko na obelgę odpowiedzieć... milczeniem.
ALBERT
który się odwrócił i myśli, że Ernesta już nie ma
Obowiązkiem jego jest tylko milczeć i słuchać.
ERNEST
Nie zrozumiałeś mnie pan. Nie myślę wcale słuchać. Zostaję.
ALBERT
w najwyższym rozdrażnieniu
Zostajesz pan?
ERNEST
z mocą
Tak. Przypuśćmy, że pani tego domu, która jedna tylko może tu wydawać rozkazy, miała prawo mi drzwi pokazać... Miałem właśnie zamiar opuścić ten nieszczęsny dom, wobec jednak pańskich obelżywych słów nogi moje wrosły w ziemię...
ALBERT
Więc cię gwałtem muszę stąd wyrzucić!
ERNEST
To zobaczymy!
Idzie ku niemu z groźną miną.
JULIA
wpada między obydwóch i mówi do Ernesta
Panie Alessandri!
do Alberta
Dopóki mój mąż żyje, dom ten jest moim domem i nikomu oprócz niego i mnie nie wolno tu wydawać rozkazów.
do Ernesta
Zechciej pan zapomnieć o tym, co się stało
serdecznie
i uczyń to dla mnie, aby ulżyć mym cierpieniom...
ERNEST
poruszony
Żądasz tego, pani?
JULIA
Proszę pana o to.
ERNEST
kłania się nisko i idzie w głąb.
ALBERT
wzburzony
Jak to?! Na moich oczach! Śmiałość tej... pani oburza mnie jeszcze bardziej niżeli jego bezczelność.
Przystępuje gwałtownie do Julii. Ernest zatrzymuje się i przysłuchuje dalszej scenie.
I ty śmiesz, nędznico, w mojej przytomności mówić do niego tym tonem? Ty śmiesz jeszcze podnosić czoło! Czy zapominasz, że zabroniłem ci przestępować tego progu, splamionego krwią niewinną mego brata?
Chwyta ją za rękę.
Jak śmiałaś tu powrócić?
ERNEST
przyskakuje, odsuwa Alberta od Julii i staje przed nią
Ubliżasz kobiecie, nędzniku, sądząc, że jest bezbronna! Ale się mylisz — ta kobieta ma obrońcę... w mojej osobie!
ALBERT
drżąc z gniewu
Zapłacisz mi za to swoim życiem!
ERNEST
z dziką ironią
Moim życiem? Zabierz je, jeżeli możesz. Ale, na Boga, wprzódy musisz tę kobietę prosić o przebaczenie — na kolanach!36
Chce się zbliżyć do Alberta, który stoi zuchwale odwrócony. Julia go powstrzymuje i milczącym gestem prośby przymusza do cofnięcia się o parę kroków.