SCENA SZÓSTA

Ci sami i Andrea, który wychodzi wzburzony ze swego pokoju, a za nim Albert.

ANDREA

na progu

Jeszcze raz powtarzam: nie chcę o tym więcej słyszeć.

JULIA

z uczuciem

Andrea!

Biegnie do niego i obejmuje go czule.

ANDREA

Uspokój się, moje drogie dziecko, nie płacz!

do brata i bratowej

Widzicie — oto początek waszego dzieła.

z mocą

Ale przysięgam: ktokolwiek raz jeszcze tej kobiecie łzy niewinne wyciśnie, ten odpokutuje za to ciężko — choćby był moim rodzonym bratem!

ALBERT

Twój zapał cię zaślepia, ale i ja wiem, co do mnie należy. Żem cię ostrzegł, tego nie żałuję i nigdy żałować nie będę.

ANDREA

Masz inne obowiązki niżeli podłe plotki uliczne roznosić po moim domu.

ALBERT

Mam obowiązek strzec czystości i honoru nazwiska, które noszę tak dobrze, jak i ty.

ANDREA

Nie zapominaj, że mówisz przed moją żoną!

ALBERT

A ty nie zapominaj, że mieliśmy wspólnego ojca.

ANDREA

Albercie, na Boga, opamiętaj się!