SCENA SZÓSTA
Ci sami i Gospodyni.
GOSPODYNI
Ktoś się pyta o pana, ma bardzo pilny interes.
ERNEST
Nie mam też wiele czasu do stracenia. Któż to taki?
GOSPODYNI
tajemniczo
Jakaś dama.
ERNEST
Dama?
ARTUR
Czy ładna?
GOSPODYNI
Tego nie wiem, proszę pana, w sieni dość ciemno, a dama zapuściła na twarz tak gęstą woalkę... ale jakaś jest bardzo niespokojna, mówi prędko, głos jej drży, i powiada, że jej pilno.
ERNEST
do Artura
Któż to być może?
ARTUR
W każdym razie powinieneś ją przyjąć, musi mieć coś ważnego do powiedzenia.
bierze kapelusz
Zostawiam was samych.
ściskając go mocno za rękę
A teraz, mój drogi, bądź zdrów — z całego serca życzę ci powodzenia.
do Gospodyni
Na cóż pani czekasz?
GOSPODYNI
Chcę wiedzieć, czy pan przyjmuje tę panią?
ARTUR
Ależ ma się rozumieć. Prosić. Poza tym nie wpuszczać nikogo. Nikogo, rozumiesz pani?
GOSPODYNI
Słucham pana.
Artur jeszcze raz przystępuje do Ernesta i ściska mu rękę.
ERNEST
sam, po pauzie
Kto to być może?