SCENA I
Szambelanic w zszarzanym szlafroku, chodzi mierzonemi krokami. Szambelanicowa siedzi na kanapie, dłoń na czole obowiązanem chustką; przy końcu sceny, Łechcińska
SZAMBELANICOWA
po chwili milczenia
A jużeś też sobie postąpił bez żadnej rozwagi... jestem bardzo ciekawa, co teraz będzie!
SZAMBELANIC
Ale nie żałuj, proszę cię. Lepiej że to się stało teraz, aniżeli gdyby później, już po czasie, były z tego... jakie..
SZAMBELANICOWA
Zapomniałeś o naszej sytuacji.
SZAMBELANIC
Nie miałem czasu zastanawiać się, zanadto byłem oburzony. Przyjeżdżać na swój własny ślub pijanym jak bydlę! prosto z knajpy, gdzie afiszował się z jakiemiś flondrami... cóż to znowu! takie lekceważenie naszego domu!
SZAMBELANICOWA
Można było zwrócić na to uwagę w inny jakiś, delikatniejszy sposób.. byłby się zreflektował.
SZAMBELANIC
Nie mogłem, powiadam ci! Wszystko ma swoje granice... co on sobie rozumiał błazen jakiś! za honor którego dostępował łącząc się z naszą córką?
SZAMBELANICOWA
Co do tego, masz rację. Ale zapytam się, czy pora bawić się w zbyteczną drażliwość, gdy nam grozi ruina i gdy może przyjść chwila, że staniemy się celem ludzkich urągań.
SZAMBELANIC
Celem urągań! my, Czarnoskalscy!
SZAMBELANICOWA
Jesteśmy sami, nikt nas nie słyszy, więc nie potrzebujemy fanfaronować. Jakież masz przed sobą widoki?
SZAMBELANIC
No, najprzód, Maurycy się żeni.
SZAMBELANICOWA
Przyznam ci się, że bardzo mało spodziewam się z tego korzyści... zupełnie co innego, gdyby Gabrjela poszła za Strasza: nie potrzebowalibyśmy się ztąd ruszać, bylibyśmy u siebie, bo chociaż ponabywał twoje długi, pozostawiłby je na Czarnoskale, nie tradowałby przecie rodziców żony.
SZAMBELANIC
To wszystko prawda, ale są pewne względy, których bezkarnie naruszać nie wolno p. c Dla tego bardzo mi się to nie podobało, że Kotwicz pozostał z nim w Warszawie... zwłaszcza jeżeli to zrobił za waszym wpływem, co mogę przypuszczać.
SZAMBELANICOWA
Może nam być przydatnym, nawet rachuję na to, i powiem otwarcie, że jeżeli na twoje żądanie odesłałam Straszowi wszystko co ofiarował Gabrjeli jako prezenta przedślubne, to tylko w tej nadziei, że to z trjumfem powróci do nas.
SZAMBELANIC
Nie przyjmę, chyba się ukorzy i jawnem przeproszeniem da mi zadosyć uczynienie. Potrzebuję rękojmi jego dobrej wiary.
SZAMBELANICOWA
A ja nie uspokoję się, póki się ten stosunek nie naprawi bolejąca nie wyobrazisz sobie, co się ze mną dzieje od czasu tego twojego skandalu... coraz ze mną gorzej... nerwy mam tak rozstrojone, że co chwila drżę i czegoś się obawiam, jak gdyby coś okropnego wisiało nad nami... Zdaje mi się, że nie jestem już u siebie, że nas ztąd wyrzucą, że lada chwila piorun w nas uderzy!
SZAMBELANIC
siadając przy niej
Ale moja droga, tylko sobie nie przypuszczaj do głowy takich rzeczy... są tysiączne środki.. n. s. jak ja się boję tych jej nerwów...
SZAMBELANICOWA
Miej też wzgląd na mój stan!
Gorączkowym ruchem porywa jego rękę i całuje.
SZAMBELANIC
Zrobię co się da, bez ujmy moim zasadom... i bez narażenia przyszłego losu naszej córki.
SZAMBELANICOWA
Napraw to jakimkolwiek sposobem!... coś zaturkotało... ah! to woźny! woźny albo komornik!... przeczuwam, jestem pewną!... weź mnie ztąd... ah! ja nie przyjdę do siebie póki będę miała powody do niepokoju.
SZAMBELANIC
n. s.
Dobryś!... głośno Hej, jest tam kto... Łechcińska!... Łechcińska wchodzi z lewej strony proszę odprowadzić panią... idzie do okna Kotwicz! pewno z jaką misją... nie gadam z nim
Odchodzi na prawo.
SZAMBELANICOWA
Ah! ah!.. z ręką na sercu tu!... tu!... do Łechcińskiej po odejściu męża innym tonem Zobacz kto to przyjechał.
ŁECHCIŃSKA
spojrzawszy w okno
Hrabia!
SZAMBELANICOWA
Przyprowadźże go do mnie
odchodzi na lewo