SCENA VI
Gabrjela, p. c., Maurycy.
GABRJELA
sama
Po co ona mi to powiedziała! czułam rumieniec na twarzy.
MAURYCY
wchodzi głębią nie widząc Gabrjeli, wzburzony
Nie! prowadzenie rozmowy w tym tonie jest dla mnie niepodobieństwem... Słuchać zarzutów, z których każdy wypadałoby odbić policzkiem, być zmuszonym zniżać się do próśb, wykrętów... a!... żyć raczej suchym chlebem, byle uniknąć takiego położenia!
GABRJELA
Gdyby się to dało wykonać tak łatwo, jak szumnie brzmi w frazesie.
MAURYCY
A! byłaś tu?
GABRJELA
Cóż cię tak wzburzyło?
MAURYCY
Nic... tak... złożyły się rozmaite okoliczności.
GABRJELA
Nie potrzebujesz robić przedemną tajemnicy... wiem jaki znowu macie kłopot.
MAURYCY
Wiesz, i pytasz się co mnie wzburzyło?... Powiedz mi, po co to odgradzać się od ludzi chińskim murem pretensji kastowych, kiedy sami go przekraczamy i grzęźniem w błocie dając broń przeciwko sobie tym, którymi zkąd inąd każdy z nas pogardza? jakiż piekielny urok ma ten pieniądz, że dla niego...
GABRJELA
z uśmiechem
Bo jest najlepszym stróżem honoru i tarczą przeciwko wszelkim pociskom...
MAURYCY
Winszuję ci, że możesz w tej chwili dowcipkować.
GABRJELA
To tylko dowodzi, że widzę jasno sytuację, nie tak jak mój braciszek, który uwziął się od niejakiego czasu rozpływać w sentymentalizmie i zamiast działać energicznie, bajronizuje... Ja bo widząc co się dzieje, postanowiłam sobie choćby kosztem największych ofiar dźwignąć się i stanąć silną przeciwko wszystkiemu, co mi los może zgotować.
MAURYCY
Tylko że tych ofiar nie bardzo potrzebujesz, a jeżeli będą jakie to lżej wam przyjdzie znieść je we dwoje. Szczęśliwa jesteś, zazdroszczę ci, nikt wam obojgu nie będzie miał prawa zarzucić brudnej rachuby, możecie iść do celu z podniesioną głową.
GABRJELA
Nie rozumiem cię.
MAURYCY
Już to, że poznałaś się na tym człowieku, stawia cię bardzo wysoko.
GABRJELA
O kim mówisz?
MAURYCY
Pytasz się? naturalnie o Władysławie.. On tam został i układa się, bo ja byłem bezsilnym... Gdybyś wiedziała jak to wziął do serca... o, on cię kocha prawdziwie.
GABRJELA
Czy aż tak, że się zwierza? dzieciaki jesteście.
MAURYCY
Nie miej mu tego za złe... twoja wzajemność tak go uszczęśliwia!
GABRJELA
A ty zkąd wiesz o mojej wzajemności?
MAURYCY
Wnosząc z tego co mi mówił...
GABRJELA
żywo
Cóż ci mówił?
MAURYCY
Że jest pewnym twojego serca... i nic dziwnego, zasługuje na to, byś go kochała.
GABRJELA
śmiejąc się z przymusem, zirytowana
Czy za swoją zarozumiałość? I toż jest ten praktyczny, trzeźwo patrzący Władysław? Jeżeli miałam jaką słabość do niego, nie dawało mu to prawa robić mnie przedmiotem studenckich przechwałek.
MAURYCY
Co ty mówisz?
GABRJELA
Ubliżył mi... a zresztą uczucie, jeżeli je bierze na serio, robi go egoistą.. dla dogodzenia mu, dla jakichś romansowych urojeń, chce ze mnie zrobić ofiarę... nie cierpię go teraz.