SCENA V
Gabrjela, Łechcińska.
ŁECHCIŃSKA
tryumfująco do Gabrjeli, która wchodzi z lewej strony
Jedzie!
GABRJELA
Wielka nowina! czy to miały znaczyć owe znaki telegraficzne przez okno? dowiedziałam się już przedtem... ale nie jestem kontenta, tak się to jakoś zrobiło nie wiedzieć po jakiemu.
ŁECHCIŃSKA
Co znowu! wszystko poszło jak po maśle.
GABRJELA
Ale gdzie tam! i ojcu tak się to nie podobało.
ŁECHCIŃSKA
O! starszy pan...
GABRJELA
Gdyby był przynajmniej przyjechał razem ze wszystkimi, a nie tak, sam, z polowania prosto na obiad.
ŁECHCIŃSKA
Jakto sam? a hrabiego to się już nie rachuje?
GABRJELA
Zawsze to jakoś śmiesznie.
ŁECHCIŃSKA
Moja pannuńciu, to już tak jest, że starający się nie uważają na formuły... nieraz jeszcze większe głupstwa robią z miłości, a to uchodzi.
GABRJELA
wzruszając ramionami
Z miłości! to też tem da się wytłumaczyć; ale tu, pan starający się, jak go Łechcińsi podobało się nazwać, nie widział mnie w swojem życiu.
ŁECHCIŃSKA
Otóż właśnie pokazuje się że widział.
GABRJELA
A to gdzie?
ŁECHCIŃSKA
W kościele podobno... n. s Co mi to szkodzi powiedzieć... głośno nie dla czego innego tak pilno się o pannuńcię wypytywał.
GABRJELA
ironicznie
Jak wyglądam?
ŁECHCIŃSKA
O, o... pannuńcia chce mnie łapać za słówka, jak matkę kocham.
GABRJELA
Więc o cóż się pytał?
ŁECHCIŃSKA
O wszystko, jak to kiedy kto sobie czem głowę nabije... jakie pannuńcia ma gusta, jakich mężczyzn woli, bronetów czy blondynów... a taki był zatopiony w myślach...
GABRJELA
śmiejąc się
Łechcińsia się uwzięła żeby mi go ośmieszyć, a to jedno mogłoby mnie zrazić... po co tu wysilać imaginację!
ŁECHCIŃSKA
Ale bo..
GABRJELA
Czyż to wszystko potrzebne?... to, co wiadomo o tym panu, wystarcza, abym go dobrze przyjęła, jeżeli rzeczywiście przedstawi się jako starający... niestety, nie mam w czem przebierać.
ŁECHCIŃSKA
E! to o pannuńcię nie ma, widzę kłopotu!.. a starsza pani tak się martwiła.. Jak matkę kocham, tak mi się już jej żal zrobiło, że byłam gotową zryzykować się na intrygę — chociaż sie tem brzydzę — byle pannuńcię namówić... poufnie Starsza pani turbowała się szczególniej o to, czy pannuńcia z kim w romansie nie stoi.
GABRJELA
A toż co znowu!
ŁECHCIŃSKA
No, niby, czy się pannuńcia w kim skrycie nie kocha.
GABRJELA
Choćby tak było, mama wie, że moje położenie nie pozwala na ten zbytek, abym mogła iść za mąż z miłości... p. c gdyby, gdyby!...
ŁECHCIŃSKA
z współczuciem
Mój Boże, to tak jest... chciałoby się duszy do raju, a tu.. jakie my kobiety nieszczęśliwe!... p. c. Pan Maurycy tak marudzi z tą swoją panną Pauliną, że Bóg wie, kiedy to będzie... a chociażby, to cóż z tego, obejmie Czarnoskałę, a z pannuńcią co się stanie?... czyje dzieci piastować, bo... ale! ciszej znowu komornik przyjechał.
GABRJELA
Nie może być!
ŁECHCIŃSKA
Jak matkę kocham! podsłuchałam niechcący przechodząc koło kancelarji... chce spisywać wszystko w pokojach, licytować... awantury!... pan Maurycy i pan Władysław sekują się tam z nim, szczególniej pan Władysław... słyszałam... ale co oni poradzą, kiedy nie ma tego...
Pokazuje liczenie pieniędzy.
GABRJELA
chodząc i łamiąc ręce
Moja Łechcińsiu!
ŁECHCIŃSKA
Pannuńciu złota, nie ma co medytować, tylko pana Boga wezwać w pomoc, i... próba frei... może Bóg da... poufnie mnie się zdaje, że on ma żyłkę do kobiet, a takiemu nie wiele trzeba, żeby się zapalił... Już kiedy on do mnie się wdzięczył, a nawet Zuzi nie przepuścił, to dosyć.. a gdzież tu porównanie...
Wskazuje na zwierciadło, przed którem właśnie stoją.
GABRJELA
Ale cóż Łechcińsia wygaduje!
ŁECHCIŃSKA
spojrzawszy w okno
A Jezus! jadą... biegnę do starszej pani... idzie na lewo; wracając sie A niech się pannuńcia przeżegna.
Wychodzi na lewo.