SCENA XIV

Strasz, Michałek później Zuzia.

STRASZ

rozwiązując krawat, do Michałka, który wszedł przed chwilą

Miszel!

MICHAŁEK

Słucham jaśnie pana.

STRASZ

Daj mi wody. Co tam robią?

MICHAŁEK

Gdzie?

STRASZ

wskazując na lewo

Tam! panie...

MICHAŁEK

podając wodę

Ubierają się... nie wpuszczają nikogo.

STRASZ

To dobrze, zamknijże drzwi na klucz Michałek odniosłszy szklankę zamyka drzwi tamte do panów także. Michałek zamyka na prawo gdyby mieli do siebie interes, to są drugie wyjścia na korytarz p. c. i sam się wynoś, bo ja się muszę przespać. Ale pilnuj mi przy drzwiach i zawracaj każdego, coby chciał wejść.

MICHAŁEK

całując go w rękę

Miałem jeszcze mały interes do jaśnie pana.

STRASZ

Teraz! czyś zgłupiał... później.

MICHAŁEK

Kiedy później pan będzie czem innem zajęty, a tymczasem Zuzia spokojności mi nie daje.

STRASZ

A! Zuzia? cóż Zuzia?

MICHAŁEK

Zobaczyła w magazynie jakiś kaftanik i zachciało jej się go koniecznie na dzisiejszy fest... chce się w nim pokazać przy gościach.

STRASZ

Więc co?

MICHAŁEK

Chciałem prosić jaśnie pana o kilka rubli.

STRASZ

Co parę dni jej coś sprawiasz, nie przyzwyczajaj ją do tego, bo sobie potem nie dasz rady.

MICHAŁEK

To jaśnie pan ją tak popsuł... teraz dufa w jaśnie pana, i jak się czego naprze, tak nie ma gadania.

STRASZ

No, no, mniejsza o to.. masz! a kupże jej coś ładnego.

MICHAŁEK

n. s.

Będzie widziała! głośno Nie trzeba jaśnie panu nic więcej?

STRASZ

Nie trzeba p. c. na pół drzemiąc jak będą gotowi, to przyjdź tu... Michałek wychodzi głębią; sam na wszystkie strony się opłacać... ale przynajmniej człowiek pan! robi co mu się podoba... ah! te pieniądze... bez nich, co jabym znaczył pukanie na prawo Jest! nie pozwolą mi zasnąć.

ZUZIA

za sceną

Któż znowu te drzwi zamknął.

STRASZ

Zuzia, daję słowo!

Biegnie, i otwiera, Zuzia wchodzi.

MICHAŁEK

wraca głębią

A ty tu po co? nie mogłaś przyjść przez korytarz? jaśnie pan chce się przespać.

ZUZIA

Nie wiedziałam.

MICHAŁEK

Chodź.

Wyprowadza ją zamyka drzwi za sobą.

STRASZ

Bodajeś djabła zjadł...

Kładzie się na kanapie. Zasłona spada.