III
1. Nim Cezar sprawę rozstrzygnął, Maltake, matka Archelaosa, zachorowała i umarła454. Równocześnie Warus nadesłał z Syrii listy, w których donosił, że wśród Żydów wybuchło znowu powstanie. On też, przewidując je i myśląc o natychmiastowym jego stłumieniu, postanowił zaraz po wyjeździe Archelaosa wkroczyć do Jerozolimy, gdzie też zostawił jedną z trzech legii syryjskich. Sam zaś udał się do Antiochii. Lecz przybycie Sabinusa wywołało rozruchy i jawne wystąpienie Żydów. Sabinus bowiem zmusił dowódców twierdz do otworzenia mu bram i z całą bezwzględnością wziął się do poszukiwania skarbów królewskich, biorąc do pomocy nie tylko pozostawionych przez Warusa legionistów, ale uzbrajając jeszcze znaczny poczet swoich niewolników, z których poczynił narzędzia nieposkromionej swojej chciwości. Działo się to przed samą Pięćdziesiątnicą455, świętem żydowskim przypadającym w siedem tygodni po świętach Paschy, czyli pięćdziesiątego dnia i stąd ta nazwa. Ze wszystkich stron dążył lud do Jerozolimy; ale nie sprowadzała go tym razem zwykła nabożność, jeno najboleśniejsze wzburzenie. Spieszył z Galilei, z Idumei, od Jerycha, nawet z Perei zajordanowej, bez liczby, bezmiary. Wszelako z samej Judei zjawiło się go najwięcej i był najbardziej do ostateczności doprowadzony. Podzielono się na trzy gromady i rozbito obozy: na północy u podnóża świątyni, na południu pod hipodromem i na zachodzie w pobliżu pałacu królewskiego. Otoczywszy Rzymian ze wszystkich stron, poczęto ich oblegać.
2. Sabinus przestraszył się liczby tych ludzi i ich wzburzenia. Słał posłów do Warusa o spieszną pomoc, bo inaczej, donosił mu, cała legia zostanie wycięta do nogi. Wstąpił na wieżę najwyższą, która się zwała Fazaelowa, od imienia brata Herodowego, co to poległ z ręki Partów. Stamtąd Sabinus dał legii znak do natarcia na nieprzyjaciela; taki go bowiem ogarnął strach, że nie miał nawet odwagi zejść w dół do żołnierzy. Posłuszni jego rozkazowi legioniści ruszyli naprzód i dotarłszy do świątyni, wszczęli z Żydami zażarty bój, srodze przypierając niezaprawionego do bitwy przeciwnika, dopóki na nich nie uderzono także z góry. Albowiem cały zastęp Żydów, wspiąwszy się na krużganki, począł miotać im na głowy pociski, że padali gęstym trupem, nie mogąc podołać zdwojonej napaści, sprzed siebie i znad siebie.
3. W owym tedy ciężkim położeniu jęli podkładać ogień pod owe krużganki, tak wspaniałe i tak olbrzymie. Niebawem też płomienie, bijąc w górę, jęły lizać tych, co się tam gromadzili; więc niektórzy skakali w dół, padając na miecz nieprzyjacielski, inni po drugiej stronie rzucali się z muru, a jeszcze inni, by żywcem nie spłonąć, na własne nabijali się miecze. Ci zaś, którzy zszedłszy z muru, na Rzymian się puścili, ogłuszeni, potraciwszy głowy, rychło legli. Gdy tedy jedni już wycięci zostali, a drudzy w trwodze pierzchli, legioniści opadli niebroniony skarbiec boży i rozchwytali z górą czterysta talentów; to zaś, co pozostało, zgarnął Sabinus456.
4. Gdy padły w gruzy owe wspaniałe budowle, gdy legło trupem tylu braci, zawrzało wśród Żydów. Zebrawszy się ponownie w szeregi bardziej liczne i jakoś bardziej do boju zaprawne, poszli na Rzymian, otoczyli królewski pałac, grożąc, że wytną całą załogę, jeżeli natychmiast nie ustąpi stamtąd; gdyby jednak Sabinus z legią odszedł dobrowolnie, nic nikomu nie uczynią. A już była większa część żołnierzy królewskich przyłączyła się do buntu; jedynie zastęp najwybitniejszy, a mianowicie trzy tysiące Sebasteńczyków457 pod wodzą Gratusa, co miał pod sobą królewską piechotę, oraz pod wodzą Rufusa, co konnicy rozkazywał, pozostało po stronie Rzymian. Ci dwaj przywódcy byli ludźmi, którzy niezależnie od sił, jakimi rozporządzali, bardzo mogli zaważyć na szali boju dzięki swej stanowczości i swemu rozumowi. Żydzi oblegali dalej, a szturmując mury, wołali do legionistów Sabinusa, żeby ustąpili, a nie stali w drodze tym, którzy nareszcie wzięli się do boju za wolność ojczyzny. Sabinus byłby też może ustąpił, lecz nie dowierzał przeciwnikowi, lękając się jakiego podstępu. Zresztą wyglądał posiłków od Warusa, przeto opierał się dalej oblężeniu.