V

1. Cezar Tytus, jak wspomnieliśmy, czas jakiś bawił w Berytos; skąd kolejno odwiedzał miasta syryjskie, wszędzie wspaniałe urządzając igrzyska, na których jeńcy żydowscy ginąć musieli na znak, że zostali pokonani1381. W czasie tego objazdu Cezar zwiedził także rzekę, godną zaiste poznania ze względu na jej szczególną przyrodę. Toczy się ona w królestwie Agryppy między Arkeą1382 a Rafaneą, a posiada właściwości istotnie zdumiewające. Wody jej są obfite i toczą się bystro, ale na dni sześć całkiem wysychają, że począwszy od źródła widać samo tylko łożysko. Dnia siódmego natomiast znowu toczą się dalej1383 jak poprzednio, jak gdyby żadna przerwa nie nastąpiła, a zmiany te powtarzają się ściśle w opisanym porządku. Z tego powodu przezwano ją Rzeką Szabatową, wedle dnia siódmego, który Żydzi święcą.

2. Kiedy mieszkańcy Antiochii posłyszeli o zbliżaniu się Tytusa, wpadli w radość, a nie mogąc się go doczekać, wylegli z miasta i ruszyli naprzeciw niego niemal o trzydzieści stajań, nie tylko mężczyźni, ale żony i liczna dziatwa. Ujrzawszy go w oddaleniu, stanęli po obu stronach drogi, wyciągali ku niemu ręce na znak powitania i wśród wesołych okrzyków wprowadzili go do miasta. Ale wśród tych czołobitnych okrzyków nieustannie prosili Tytusa, aby Żydów wygnał z miasta. Tytus wysłuchał w milczeniu, nie udzielając co do tego żadnych obietnic. A ponieważ nie wiedziano, jak sobie postąpi, przeto Żydzi doznawali poważnych obaw, tym bardziej że Tytus w Antiochii się nie zatrzymał, ale wnet ruszył dalej do Zeugmy1384 nad Eufratem, gdzie czekało go poselstwo od Wologeza1385, króla Partów, które mu wręczyło złoty wieniec z powodu odniesionego nad Żydami zwycięstwa. Ugościwszy należycie posłów królewskich, wrócił do Antiochii. Na gorącą prośbę rady i obywateli, aby przybył do teatru, gdzie go oczekiwał zebrany lud, łaskawie się zgodził. Gdy tu wszelako poczęto prosić go natarczywie, aby wygnał Żydów z miasta, dał wielce trafną odpowiedź, mówiąc: „Wszakże ojczyzna, do której można by ich jedynie wypędzić, leży w ruinie, gdzież mają się tedy podziać”. Zaraz też Antiocheńczycy wystąpili z drugą prośbą, gdy pierwsza została odrzucona. Żądali mianowicie, aby uznał za nieważne tablice spiżowe, na których było wyryte prawo żydowskie. Ale i tej prośby Tytus nie wysłuchał, przeciwnie rozkazał, aby w stosunku do Żydów w Antiochii wszystko zostało po dawnemu. Potem udał się do Egiptu. Kiedy przeciągał koło Jerozolimy, kiedy smutne zwaliska zestawił z dawną świetnością tego miasta, kiedy uprzytomnił sobie potęgę zburzonych obecnie obwarowań, ich moc i ich piękno, ogarnęła go żałość za tym miastem upadłym i gdy inny cieszyłby się w duchu, że tak potężną twierdzę zdołał zsiłować, on raz po raz złorzeczył tym, którzy zapalili powstanie i wszystkie owe klęski na nieszczęsne sprowadzili miasto, z czego jasno wynika, jak mało mu zależało na tym, by męstwo swoje wypróbować na losie pokaranego ludu. Pośród zwalisk miasta wciąż jeszcze wykopywano dużo z owych ogromnych skarbów żydowskich. Aczkolwiek już przedtem Rzymianie znaczne uwieźli stąd łupy, wciąż jeszcze, idąc za wskazówkami jeńców, znajdowano srebro, złoto i inne cenne przedmioty, które mieszkańcy wobec niepewnych losów wojny zakopali w ziemi.

3. Tytus pociągnął dalej do Egiptu, pospiesznym pochodem minął pustynię i przybył do Aleksandrii, skąd zamierzał popłynąć do Italii. Wszelako najpierw odprawił dwie towarzyszącemu legie, które do dawnych leż odesłał, a mianowicie legię piątą do Mezji, a dziesiątą do Panonii. Następnie kazał spomiędzy jeńców żydowskich wybrać siedmiuset najroślejszych i najdorodniejszych, z nimi zaś Szymona i Jana, bezzwłocznie wyprawić do Italii, aby tam byli prowadzeni w pochodzie tryumfalnym. Przeprawa przez morze udała mu się pomyślnie. Teraz Rzym jemu podobne jak ojcu gotował przyjęcie, wyruszono na jego spotkanie, a największym zaszczytem dla Tytusa było to, że sam rodzic wyjechał z miasta naprzeciw niego1386. Tłumnie zebrani obywatele wprost nieziemskiej doznawali radości, widząc tam owych trzech1387 razem ze sobą na jednym miejscu. W kilka dni później wszyscy trzej postanowili obchodzić tryumf wspólnie, aczkolwiek senat każdemu z nich osobny tryumf wyznaczył. Ponieważ dzień na święto zwycięstwa naprzód został ogłoszony, przeto z licznej ludności rzymskiej żywa dusza w domu nie została, zajęto wszystkie miejsca, gdzie tylko można było stanąć, tyle jedynie wolnej zostawiając przestrzeni, ile było koniecznie potrzeba dla przepuszczenia tych, na których zwracały się wszystkie oczy.

4. Wojsko zostało jeszcze nocą przez wodzów poprowadzone za bramy i ustawione w szeregach nie przy górnym pałacu, ale w pobliżu świątyni Izydy1388, gdzie imperatorowie spędzili noc. Zaledwie błysnęła jutrzenka, Wespazjan i Tytus wystąpili w wieńcach laurowych i szatach purpurowych, jak nakazywał zwyczaj, udając się do portyku Oktawii. Tu czekał ich senat, najwybitniejsi dostojnicy urzędów państwowych i czoło rycerstwa. Przed portykami była dla nich ustawiona trybuna z krzesłami z kości słoniowej. Skoro tam zasiedli, wojsko ozwało się hucznym okrzykiem na ich cześć, sławiąc ich świetne czyny. Żołnierstwo również nie miało broni, natomiast było przyodziane w szaty jedwabne i miało na głowach laurowe wieńce. Wespazjan, wysłuchawszy tych rozgłośnych wołań, dał znak ręką, aby umilkli, a gdy zapanowała cisza, wstał, zakrył szatą prawie całą głowę i odmówił modlitwę, jaką przepisywał zwyczaj. To samo uczynił Tytus. Następnie Wespazjan przemówił krótko do obecnych, po czym żołnierze siedli do biesiady, jaką im w podobnych wypadkach imperatorowie zawsze wyprawiają. Potem ruszył ku bramie zwanej tryumfalną, pod którą przeciągają te uroczyste pochody. Tu spożywszy posiłek i wdziawszy szaty tryumfalne, złożyli ofiary bogom w ich świątyni przy bramie i teraz rozpoczął się pochód, który ciągnął przez teatry, aby tłumy lepiej mogły mu się przypatrzeć.

5. Niepodobna wyliczyć i należycie opisać tego wszystkiego, co tam było godne widzenia, owych wspaniałych dzieł sztuki, owych bogactw, owych osobliwości przyrody, o jakich ludzki umysł po prostu nie miał wyobrażenia. Wszystkie cuda i kosztowności, tu i ówdzie po domach bogatych ludzi rozproszone, w ów dzień zebrane razem świadczyły o potędze państwa rzymskiego. Najróżniejsze wyroby ze złota, srebra, kości słoniowej, widziano tu nie w owej zwykłej wystawności, jak to bywa w chwilach uroczystych, ale rzekłbyś, że jakaś rzeka tych przedmiotów płynie przed oczami, szaty tkane z najprzedniejszej purpury, a także na sposób babiloński barwnymi haftowane obrazami, błyskotliwe kamienie osadzone w złotych koronach, albo też w innej oprawie, niesiono w takiej ilości, iż wprost dziwne się wydawało, czemu nas uczą zwać te kamienie rzadkimi. Niesiono posągi bogów zdumiewającej wielkości, wykonane przepięknie z najkosztowniejszych materiałów; prowadzono zwierzęta przeróżnych, a nader rzadkich gatunków, a każde w ozdobach wedle kraju, z jakiego pochodziły. Nawet ludzie do niesienia tych przedmiotów wyznaczeni odziani byli w szaty z najprawdziwszej purpury, przetykanej złotem; ci zaś, którzy właściwy pochód stanowili, jeszcze bardziej oślepiali oczy kosztownościami i wspaniałymi szatami. Zastęp jeńców także bez przyozdobienia nie kroczył, a oko, patrząc na przepych i barwność szat, nie postrzegało wcale postaci wynędzniałych w niewoli i jej losach. Szczególny podziw powstał w tłumach, kiedy się ukazały niesione trybuny1389 olbrzymich rozmiarów, a każdego tylko trwoga zdejmowała, żeby to nie runęło, albowiem niektóre miały po trzy, a nawet cztery piętra. Bił z nich nadzwyczajny przepych, te i owe obwieszone były tkaninami przetykanymi złotem, na wszystkich zaś po umieszczane były przedmioty ze złota i srebra. Były też na nich dziwną sztuką wyrażone wszystkie chwile wojny, dokładnie cały jej przebieg wyobrażające: oto piękna kraina spustoszeniu ulega, tam całymi falangami pada nieprzyjaciel rażony, tam wróg pierzcha, tam do niewoli go biorą, tam olbrzymie mury pod uderzeniami taranów padają, tam szturm odbywa się na twierdzę, tam na mury licznie zaludnionych miast żołnierstwo się wdziera, gdzie indziej wojsko wpada przez bramy i rzeź między obywatelami szerzy, tam bezbronni ręce wyciągają, litości błagając, tam do świątyń gorejące lecą pochodnie, tam domy zapadają się nad głowami mieszkańców, aż wreszcie, gdy oko już napatrzyło się tych spustoszeń i klęsk, ostatnie, co widzisz, rzeki się toczą, nie przez uprawne pola, nie dla ludzi już albo dla zwierząt, ale przez krainę płyną, która w ogniu stoi, bo takie to klęski Żydzi, wszcząwszy ową wojnę nieszczęsną, na ojczyznę swoją sprowadzili. Było to wykonane tak pięknie i tak dokładnie, że kto na to spojrzał, to się tak z tym w myśli swojej potem nosił, jakby tam wszędzie sam był. Na każdej takiej trybunie stał wódz zdobytego miasta w ubiorze i postaci, jak został pojmany. Potem następowały nawy1390 w znacznej liczbie. A teraz łupy, wśród których powszechną uwagę zwracały przedmioty zabrane z świątyni jerozolimskiej: złoty stół wagi wielu talentów, także świecznik złoty, ale całkiem innego kształtu niż te, które były u nas używane; z podstawy szedł słupiec, a od niego w rozgałęzieniu cienkie ramiona, jak to wyobrażają trójząb, na każdym ramieniu była umieszczona u góry spiżowa lampa, tedy razem siedem, aby świętość tej liczby u Żydów okazać. Ostatnim łupem, który niesiono, był Zakon Żydowski. Wreszcie kroczył zastęp ludzi niosących posągi Bogini Zwycięstwa, a wszystkie były wykonane ze złota i kości słoniowej. Teraz dopiero jechał na koniu Wespazjan, za nim Tytus, obok którego Domicjan, sam we wspaniałej szacie i na rumaku przepysznym.

6. Cały ten świetny pochód skierował się do świątyni Jowisza Kapitolińskiego i przed nią się zatrzymał. Nakazuje bowiem stary zwyczaj stać tu tak długo, dopóki goniec nie przyniesie wiadomości o śmierci wodza nieprzyjacielskiego. Był nim Szymon, syn Giory, razem z innymi jeńcami prowadzony w tryumfie. Zarzucono mu teraz powróz, powleczono na wzgórek nad Forum, a jednocześnie straż go smagała; wedle prawa rzymskiego w tym miejscu odbywają się egzekucje przestępców skazanych na śmierć. Kiedy zgon jego obwieszczono tłumom, zewsząd zerwały się huczne okrzyki i poczęto składać ofiary, a po szczęśliwym dokonaniu i odprawieniu przepisanych modłów imperatorowie udali się do pałacu. Niektóre osoby zostały zaproszone do ich stołu; tłumom zgotowano sute biesiady po domach. Dzień ten był dla Rzymu świętem zwycięstwa, końcem domowych rozterek i początkiem opromienionej nadziejami szczęśliwszej przyszłości.

7. Po odbytym tryumfie i zaprowadzeniu ładu w państwie Wespazjan postanowił wznieść świątynię Bogini Pokoju, a dokonał tego nader szybko i nad wszelkie oczekiwania wspaniale. Bo też sięgnął nie tylko do skarbów własnych i odziedziczonych, ale kazał ją jeszcze ozdobić dziełami pędzla i rylca. Miało tu być zebrane wszystko na jednym miejscu, co ludzie chcący takie rzeczy oglądać musieliby szukać w podróżach po całej ziemi. Tu też kazał ustawić złote sprzęty świątyni żydowskiej, które bardzo cenił. Natomiast Zakon Żydowski1391 i purpurowe zasłony Samotni1392 polecił przenieść do swego pałacu i tam starannie przechowywać.