VI

1. Do Judei w charakterze legata został wysłany Lucjusz Bassus, który stanąwszy na czele wojsk, jakimi dowodził Cerealiusz Witellianus, zmusił do otworzenia bram warownię Herodejon, a następnie zabrawszy wszystkie siły, przeważnie rozproszone oddziały na drobne, oraz legię dziesiątą1393, poszedł oblegać Machero. Okazało się, że twierdzę tę trzeba było koniecznie zburzyć, bo była bardzo niedostępna i zawsze służyć mogła Żydom za ostoję do buntu. Sama natura takie dała jej położenie, że w jej obrońcy duch rośnie, a oblegającego nękają różne strachy i wątpliwości. Twierdza wydźwignięta na wysokiej skale i już to jedno sprawia, że szturm do niej jest wielce utrudniony; ale przyroda inne jej jeszcze dała osłony, czyniąc ją prawie całkiem nie do zdobycia. Oto ze wszystkich stron obległy ją wąwozy, których dna oko wcale sięgnąć nie może, przedrzeć się przez nie trud niepospolity, zasypać niepodobieństwo1394. Dolina, która tu wcina się w góry od strony zachodu, ma sześćdziesiąt stajań i sięga aż do Jeziora Asfaltowego, a właśnie tutaj Machero najwyżej wzbija się w górę. Wąwozy od strony północnej i południowej są wprawdzie mniej rozległe, ale przez nie kierować napad jest także rzeczą całkiem niemożliwą; a co się tyczy wąwozu wschodniego, to głębia jego wynosi sto łokci, a druga jego strona wyrasta w górę wznoszącą się naprzeciwko Macheru.

2. Świetne położenie tej miejscowości ocenił pierwszy Aleksander1395, król żydowski, zbudował też tu twierdzę, zburzoną następnie przez Gabiniusza w wojnie z Arystobulem. Kiedy Herod został królem, zaraz orzekł, iż żadna inna miejscowość nie stanowi punktu tak ważnego i tak się do utwierdzenia nie nadaje, jak ta, zwłaszcza z powodu sąsiedztwa z Arabią. Dlatego też pusty rozległy obszar obwiódł murem i zagrodził wieżami, wewnątrz zbudował miasto, a w środku tego wszystkiego dopiero twierdzę. Prócz tego obwiódł murem jeszcze sam szczyt góry i opatrzył narożnymi wieżami wysokości stu sześćdziesięciu łokci. Pośrodku wzniósł pałac o obszernych, wspaniałych komnatach, a w rozmaitych miejscach zbudował cysterny dla chwytania deszczówki, aby cała ta miejscowość mogła być w wodę należycie zaopatrzona. Jeżeli tedy natura już silne stworzyła tu utwierdzenia, to on, walcząc z nią o lepsze, sztucznymi obwarowaniami całkiem to miejsce niedostępnym uczynił. Nagromadził też tu znaczną ilość pocisków i machin wojennych i w ogóle wszystko uczynił, aby załoga, należycie wyposażona, możliwie długo zdołała opierać się oblężeniu.

3. Między zabudowaniami pałacowymi rosła tam ruta zdumiewającej wielkości, albowiem na wysokość i obwód nie ustępowała w niczym drzewu figowemu. Podanie głosiło, że stała tu od czasów Heroda i byłaby niezawodnie długie lata jeszcze przetrwała, gdyby jej Żydzi nie byli ścięli w czasie zajęcia twierdzy. W wąwozie północnym, sąsiadującym z miastem, pewne miejsce zwie się Baaras, tam rośnie korzeń tejże nazwy, posiada barwę płomienia, a pod wieczór wydziela z siebie światłość; kto się zbliży i chce go ująć, wcale tego uczynić nie jest w stanie, bo korzeń uchyla się i nie pierwej uda się go przychwycić, aż się go zleje1396 albo uryną, albo miesięcznymi upławami niewiast. Ale i wtedy jeszcze ten, co go dotknie, musi umrzeć, chyba że tak ów korzeń niesie, aby się z ręki w dół zwieszał. Można się jednak do niego dobrać jeszcze w inny, a bezpieczniejszy sposób, mianowicie taki: należy go podkopać ze wszystkich stron, aby tylko koniuszkiem tkwił w ziemi. Wtedy trzeba przywiązać do niego psa, a gdy ten poskoczy za odchodzącym człowiekiem, wyrwie ów korzeń z ziemi, wszakże zaraz musi zdychać, rzekłbyś jako zadośćuczynienie za tego, co go chciał mieć; wtedy też można go już ująć bez żadnego niebezpieczeństwa. Mimo wszelkich narażeń ludzie bardzo go poszukują; tak zwane demony, czyli duchy zbrodniarzy, które włażą do ciał ludzi żywych i każdego uśmiercą, komu rychła pomoc nie będzie dana, bardzo pospiesznie przed tym korzeniem uciekają, nawet wtedy, gdy się go tylko potrzyma w pobliżu chorego. Wytryska tu też kilka ciepłych źródlisk różnego smaku; są gorzkie, są i prawie całkiem przaśne. Niżej w dolinie napotyka się jeszcze liczne źródliska zimne, jedne tuż koło drugich. Ale największym zdumieniem ogarnia dziw taki. Oto w pobliżu jest jaskinia niezbyt głęboka, zakryta zwieszającą się skałą; nad tą skałą wznoszą się dwie wypuklizny kształtu piersi kobiecych, z jednej tryska woda zimna bardzo, z drugiej bardzo gorąca, które zmieszane razem dają kąpiel wielce przyjemną, wielce uzdrawiającą, zwłaszcza doskonale działającą na nerwy. Prócz tego znajdują się tu kopalnie siarki i ałunu.

4. Bassus, przyjrzawszy się dokładnie owej miejscowości ze wszystkich stron, postanowił zasypać wąwóz wschodni i przez to utworzyć sobie dostęp do twierdzy. Zaraz się też do tego zabrał, bo zależało mu na tym, aby jak najrychlej pobudować wały dla ułatwienia wszystkich działań oblężniczych. Wtedy Żydzi w twierdzy zamknięci rozdzielili się między sobą, a mianowicie Żydzi miejscowi, uważając zamiejscowych za bezładny tłum, zmusili ich do osadzenia się w mieście na dole, aby tam odpierali pierwsze wrogów napady, sami natomiast zajęli wyżej położoną twierdzę, że była warowna i że zapewniała im większe bezpieczeństwo; zresztą sądzili, że gdyby doszło do układów i twierdzę Rzymianom poddali, zdołaliby wyjść cało. Początkowo o to się tylko starali, aby wszelkie zabiegi oblężnicze udaremnić. Dzień za dniem wypadali na Rzymian, ścierali się z nimi w ręcznym boju, o ile Rzymianie w bój taki z nimi się wdali, a choć sami ginęli dość licznie, przecież i Rzymianom poważne czynili krzywdy. Każda strona zwyciężała, jeśli umiała wyzyskać sprzyjające okoliczności: Żydzi, jeśli napadali Rzymian znienacka, Rzymianie, jeśli w porę się spostrzegli i czekali ich w zwartych szeregach. Ale nie tymi utarczkami miało się skończyć oblężenie; czysty przypadek sprawił, że Żydzi rychło się poddali. Wśród oblężonych znalazł się niejaki Eleazar, młodzieniec śmiały, waleczny, wyróżniający się podczas napadów, bo umiał zagrzewać towarzyszy do natarcia na Rzymian i do urządzania im różnych przeszkód przy budowie wałów, napady ułatwiając tym, co z nim ruszali, i odwrót, bo zawsze ostatni z pola schodził. Otóż dnia pewnego, gdy walka już się rozstrzygnęła, a obie strony z niej się wycofały, Eleazar przez szydercze zachowanie się względem wroga, a także mniemając, że nikt nie wda się z nim w bój, pozostał za bramą, począł pogawędkę ze na murze stojącymi Żydami i całkiem się w tej rozmowie zapomniał. Postrzegł to rzymski żołnierz imieniem Rufus, rodem Egipcjanin. Szybko tedy, nim można się było pomiarkować, podbiegł, młodzieńca w pełnym będącego uzbrojeniu pochwycił, uniósł do rzymskiego obozu, kiedy ci, co na to patrzeli, ani się nawet z przerażenia w tym wszystkim połapać nie mogli. Wódz rzymski kazał porwanego młodzieńca rozebrać do naga i w miejscu możliwie widocznym chłostać. Żydów ogarnął wielki żal, całe miasto uderzyło w płacz na widok jego mąk, że aż dziwne zaiste było, jak losy jednego człowieka mogły ich wszystkich takim przejąć współczuciem. Skoro Bassus to spostrzegł, zaraz też umyślił sobie podstęp; zapragnął tedy współczucie w mieszkańcach aż tak rozbudzić, aby mu miasto wydali; i oto rachuby wcale go nie zawiodły. Kazał zaraz postawić krzyż, aby zrozumiano, że Eleazar będzie na nim rozpięty. Żydzi, widząc te przygotowania, jeszcze w większe uderzyli lamenty, wołając, że już tego widoku wcale nie zniosą. Teraz i Eleazar począł ku nim błagalnie wołać, aby mu nie dali ginąć śmiercią najbardziej męczeńską, aby go ratowali, poddając miasto Rzymianom, bo oni i tak dzięki swej sile i swemu szczęściu już wszystko naokół zagarnęli w swoje ręce. Wołania jego kruszyły im serca; wielu też mieszkańców poczęło się za nim wstawiać, bo należał do licznej i bardzo rozgałęzionej rodziny. Żydzi tedy wbrew swej naturze dali się skusić do litości i zaraz wysłali poselstwo, które miało się układać o poddanie twierdzy, a Żydom zastrzec tylko prawo swobodnego oddalenia się i uwolnienie Eleazara. Rzymianie razem ze swoim wodzem przystali na te warunki, ale gdy liczni mieszkańcy niżej położonego miasta dowiedzieli się, jaki układ stanął pomiędzy Rzymianami a załogą twierdzy, postanowili nocą zbiec potajemnie. Zaledwie jednak otworzyli bramy, kiedy ci, co układ z Rzymianami zawarli, dali o ich zamysłach znać Bassusowi, czy dlatego, że ludziom tym zazdrościli ratunku, czy że bali się, żeby ich Rzymianie za tę ucieczkę nie pociągnęli do odpowiedzialności. Najmężniejsi spomiędzy zbiegów zdołali się przebić przez rzymskie zastępy i ujść, na tych zaś, co jeszcze z miasta nie wyszli, Rzymianie napadli, wysiekli do tysiąca siedmiuset, kobiety zaś i dzieci sprzedali w niewolę. Mimo to Bassus uznał, że powinien dochować układu względem tych, z którymi umówił się o poddanie twierdzy, przeto pozwolił im swobodnie odejść, a także wydał im Eleazara.

5. Dokonawszy tego, Bassus szybkimi pochodami ruszył na las zwany Jardes. Słyszał bowiem, że ukrywało się tam mnóstwo zbiegów z czasów oblężenia Jerozolimy, a także z Machero. Na miejscu przekonał się, że pogłoska była prawdziwa; dlatego też najpierw cały las otoczył konnicą, która chcącym się przebić Żydom uniemożliwiła ucieczkę, następnie piechocie nakazał las wycinać. Żydzi doprowadzeni do ostateczności musieli zebrać się na odwagę, bo tylko jakiś śmiały czyn mógł im dać ratunek; tłumnie tedy rzucili się na Rzymian. Ci jednak wytrzymali natarcie, a ponieważ obie strony walczyły z całym uporem, Żydzi z rozpaczliwą śmiałością, Rzymianie z wytrzymałością wielką, przeto bitwa bardzo się przeciągała i tylko koniec jej całkiem wypadł niespodziewanie, bo ze strony rzymskiej padło ogółem dwunastu ludzi, a niewielu raniono, natomiast po stronie Żydów nikt nie uszedł, a poległo trzy tysiące ludzi, między nimi Judas, syn Ariego1397, wódz, o którym wyżej znajduje się wspomnienie, że podczas oblężenia Jerozolimy dowodził oddziałem i że uratował się przez podziemny chodnik.

6. W owym czasie Wespazjan nadesłał pismo do Bassusa i Laberiusza1398 Maksimusa, ówczesnego namiestnika, z rozkazem wyprzedania całej ziemi żydowskiej. Miasta zbudować nie chciał, obszary ziemi za swoją uważał własność; tylko ośmiuset wysłużonym żołnierzom dał grunta w okręgu Ammaus, w odległości trzydziestu stajań od Jerozolimy. Na wszystkich zaś Żydów, gdziekolwiekby mieszkali, nałożył pogłównego dwie drachmy1399, który to podatek mieli płacić na Kapitol, jak dawniej płacili na świątynię w Jerozolimie. Oto w jakie położenie popadli Żydzi.