XLI

Rok ubiegł — Zakon podniósł smoczą głowę,

Znów niesie wojnę, znowu lud gromadzi,

I znowu Litwa z braćmi idzie społem,

Zwycięztwem733 śmielsza, odważna nadzieją.

Znów Zakon klęskę krwią zapisał swoją,

Bo ledwie płaszcze Krzyżacy przywdzieli,

I na koń siedli, kraj, co niszczyć mieli,

Sam się uczynił pustynią, by wroga

Nie karmić sobą. — Siół mieszkańcy sami

Ogień we własnych podniecają numach,

Z dziećmi na barkach w głąb lasów się gnają.

Za bagna, w gęste puszcze się chowają.

I przyszedł Krzyżak, zdumiał się pustynią,

Głód go wycieńczył. Trojnat przyszedł z tyłu,

Napadł i odarł. Obóz pruski wzięto,

Bezsilne wojsko padło pod pałkami;

Ledwie kto został, by klęski nowinę

Zostałym bracióm na zamkach zwiastować.

Z łupów, próżnemi wory ładowanych,

Dziesięć Mindowsu734 posłał Trojnat wozów.

— Skarbów nie trzeba, dość ich w Nowogródku;

Wory posyłam, by je miał w co chować —

Rzekł Trojnat słudze. — Jeden nazad wrócił,

Resztę na dębach Kunigas wywieszał,

Grożąc Trojnatu zemstą swoją krwawą;

A Trojnat śmiał się, z pieśni radośnemi,

Z ludem swym ciągnął nazad do swéj ziemi.